Chcesz uchronić dziecko przed alergią i astmą? Spraw mu psa!

Sierść psów i kotów jest popularnym alergenem i rodzice alergików często unikają posiadania domowych pupilów, by uchronić dzieci przed potencjalnym zagrożeniem. Czy słusznie? Otóż okazuje się, że niekoniecznie. Zgodnie z najnowszymi badaniami może być wręcz dokładnie na odwrót.



Każdy z nas posiada swój specyficzny mikrobiom, czyli drobnoustroje, które mają pozytywny wpływ na nasz organizm i jego funkcje, a wręcz są konieczne dla zdrowia. Najprostszym przykładem jest mikroflora jelit, która warunkuje prawidłowe funkcjonowanie m.in. układu pokarmowego. Dlatego w przypadku kuracji antybiotykowej tak ważne jest uzupełnianie bakterii probiotycznych, które również niszczone są przez antybiotyk razem z patogennymi. Pozwala to uniknąć bóli brzucha i biegunek (więcej o probiotykach tutaj). "Dobre bakterie" mają również korzystny wpływ na alergie. Zaobserwowano m.in. że zażywanie probiotyków przez kobiety w ciąży zmniejszało częstotliwość alergii wśród ich dzieci. Dokładniejsze badania nad wpływem mikroflory na rozwój alergii wciąż trwają i przynoszą ciekawe rezultaty. W jednym z badań sprawdzono skład mikrobiomu właścicieli psów, ich dzieci i futrzastych pupili porównując go z mikrobiomem osób, które nie posiadały zwierząt. Okazuje się, że mikrobiom psów i ich właścicieli jest zbliżony. Co zaskakujące, jest bardziej zbliżony pomiędzy rodzicami a pupilami niż pomiędzy rodzicami a ich dziećmi! W gruncie rzeczy, pies trzymany w domu, a nie na podwórku staje się nie tylko przyjacielem, ale wręcz członkiem rodziny i każdy, kto ma takiego domownika zdaje sobie sprawę, że okazji do wymiany bakterii jest mnóstwo. Nie należy się jednak jej bać, bo, jak pokazały kolejne badania, mieszkanie z psem od najmłodszych lat życia dziecka, zmniejsza ryzyko wystąpienia u niego alergii i astmy. Kurz zawierający sierść psią jest również czynnikiem chroniącym przed wirusem RSV, który powoduje infekcje dróg oddechowych mogące prowadzić do astmy. Właśnie dzięki tej wymianie mikroflory bakteryjnej pomiędzy psem a dziećmi są one chronione. Mikroflora jelitowa domowników, u których mieszka pies wpływa na odpowiedź immunologiczną organizmu i chroni ich przed zachorowaniami na infekcje wywoływane przez RSV.

Czyżby więc pies w domu był najlepszym lekarstwem na alergię? To może na razie zbyt daleko posunięte wnioski, ale na pewno warto śledzić doniesienia w tej sprawie. Osobiście,biorąc pod uwagę własne doświadczenia, jestem skłonna uwierzyć w to, że coś w tym jest. Jestem alergiczką, między innymi na sierść zwierząt. Kot w pobliżu wywołuje u mnie katar, łzawienie oczu, duszności, a natychmiast  po dotknięciu -  wysypkę. Z psem nigdy nie miałam takiego problemu, więc byłam przekonana, że po prostu na psią sierść wcale nie jestem uczulona. Tymczasem po wyprowadzce z domu rodzinnego, kiedy na co dzień przestałam mieć kontakt z psią sierścią, przyjazdy do domu na weekend zaczęły wiązać się z atakami kataru alergicznego. Wygląda na to, że jestem żywym dowodem na to, że kontakt z psem od dziecka pozwala uchronić go przed rozwinięciem się alergii na psią sierść. A jak było u Was? Może macie jakieś swoje obserwacje w tym temacie?




Źródła:
http://www.eurekalert.org/pub_releases/2012-06/asfm-dhd061312.php
http://www.colorado.edu/news/releases/2013/04/17/new-cu-boulder-study-looks-microbial-differences-between-parents-kids-and

1 komentarz:

  1. W 100% się zgadzam. Ja od małego wychowałam się z psem. A później z kotem i psem. I żadnej astmy alergii. Myślę, że to trochę taka moda się zrobiła. I na alergie i astmę. Bo lekarze prześcigają się w alergiach. Coraz to nowsze…

    OdpowiedzUsuń