Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciąża. Pokaż wszystkie posty

Witaminy dla ciężarnych- jak wybrać te właściwe?

Ciąża to okres, kiedy kobieta chce jak najlepiej zadbać o siebie i rosnące w niej maleństwo. Dlatego też większość ciężarnych sięga po dedy...

Ciąża to okres, kiedy kobieta chce jak najlepiej zadbać o siebie i rosnące w niej maleństwo. Dlatego też większość ciężarnych sięga po dedykowane im witaminy. Tylko jak wybrać z ogromu dostępnych preparatów ten właściwy? Których witamin i w jakich dawkach tak naprawdę potrzebuje ciężarna? Które preparaty mają najlepszy skład, a które zbyt ubogi lub wręcz przeciwnie- zbyt szeroki? Zapraszam do lektury.



Skąd w ogóle pomysł, aby suplementować witaminy w ciąży? Czy te dostarczane w diecie nie wystarczą? Otóż niekoniecznie. W okresie ciąży znacznie zwiększa się zapotrzebowanie organizmu na niektóre składniki diety, a przy tym, za sprawą hormonów, zmniejsza się ich biodostępność. Toteż dieta, która miałaby wystarczyć na pokrycie zapotrzebowania zarówno matki, jak i płodu, musiałaby być bardzo starannie przemyślana, a i tak niektórych składników nie dałaby rady dostarczyć (np. witaminy D).  Tak naprawdę tych niezbędnych składników nie jest wcale tak dużo, bo tylko 3. Kolejne 3 są zalecane, w zależności od potrzeb. Tak więc dobry zestaw witamin dla ciężarnych nie musi wcale mieć obszernego składu. Ważne, aby zawierał:

Kwas foliowy
W dawce 0,4 mg. Zapobiega on wadom układu nerwowego, serca, układu moczowego. Zmniejsza ryzyko poronienia i zakrzepicy. Więcej o nim pisałam niedawno tutaj


Jod 
Jest pierwiastkiem, na który zapotrzebowanie znacznie wzrasta w ciąży.  Wg rekomendacji WHO dobowa dawka jodu w ciąży i przy karmieniu piersią powinna wynosić 200-500 mikrogramów. Jego niedobory mogą skutkować niedorozwojem umysłowym, uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego, niedosłuchem lub głuchotą u noworodka. U matki zaś mogą prowadzić do niedoczynności tarczycy, która zaś zwiększa ryzyko poronienia i porodu przedwczesnego.


Witamina D 
Jest to witamina o szerokim spektrum działania, potrzebna tak naprawdę każdemu z nas. W ciąży szczególnie ważna, ze względu na stan kości matki. Ponadto wpływa na odporność organizmu i obniża ryzyko zachorowania na niektóre nowotwory. Potwierdzono również, że zmniejsza ryzyko infekcji bakteryjnych pochwy, które mogą powodować powikłania ciąży. U kobiet ciężarnych zalecana dawka to 2000 IU/dobę


Żelazo
 Anemia jest częstą przypadłością dotykającą kobiety w ciąży. Powoduje ona uczucie zmęczenia, ale także zwiększa ryzyko przedwczesnego porodu. Zalecana dzienna dawka to 26-27 mg żelaza. W przypadku wystąpienia niedokrwistości wzrasta ona do 30-120mg. Co ważne, suplementację żelazem należy rozpocząć dopiero po ukończeniu 8 tygodnia ciąży, gdyż wcześniej wysokie stężenie żelaza powoduje ryzyko powstania wad rozwojowych.


Wielonienasycone kwasy tłuszczowe (DHA)
 Kwasy omega-3 mają wpływ na rozwój układu nerwowego i narządu wzroku. Wpływają na wzrost masy urodzeniowej i zmniejszają ryzyko przedwczesnego porodu. Ponadto zmniejszają ryzyko wystąpienia cukrzycy typu I, alergii oraz nadciśnienia w wieku dorosłym. Obniżają także ryzyko wystąpienia depresji poporodowej u matki. Ich przyjmowanie jest bezpieczne, gdyż nie wykazano żadnych skutków ubocznych ani dla ciężarnych, ani dla płodu.
Zalecane spożycie w ciąży to co najmniej 600mg DHA dziennie, a w przypadku ryzyka porodu przedwczesnego 1000mg DHA. Najważniejsze jest przyjmowanie go od 20 tygodnia ciąży, kiedy to następuje intensywny rozwój układu nerwowego u dziecka.
Jeśli chodzi o źródło DHA, to także nie jest ono obojętne i warto zwrócić uwagę na jego pochodzenie. Jedynym bowiem zagrożeniem jest w tym wypadku zanieczyszczenie metalami ciężkimi i innymi chemicznymi zanieczyszczeniami. Dlatego też, szczególnie w ciąży, nie powinnyśmy decydować się na najtańszy, niepewnego pochodzenia tran czy suplement omega-3. Warto zwrócić uwagę czy jest przebadany pod kątem czystości, z czego pozyskiwane jest DHA. Najbezpieczniejsze są małe ryby oraz algi z rodzaju Schizochytrium sp. hodowane w sztucznych warunkach.


Magnez
 Teoretycznie nie jest potrzebny każdej ciężarnej, ale w praktyce większość z nich na którymś etapie ciąży dostaje od lekarza zalecenie, by go suplementować. Magnez jest szczególnie ważny dla prawidłowej kurczliwości mięśni. Jego niedobory mogą prowadzić do bolesnych skurczy np. łydek, ale także przedwczesnych skurczy macicy. Ponadto zwiększają ryzyko wystąpienia nadciśnienia. Zalecane dawki to 200-1000mg magnezu na dobę. Wybór preparatu warto skonsultować z lekarzem, bo magnez magnezowi nierówny.

Na tym kończy się lista zalecanych przez Polskie Towarzystwo Ginekologiczne składników do suplementacji w ciąży. Zapotrzebowanie na pozostałe powinno być pokrywane z diety.


Jakie witaminy dla kobiet w ciąży wybrać?


Żeby odpowiedzieć na to pytanie, podsumujmy co powinny zawierać, a następnie przyjrzyjmy się składom najpopularniejszych preparatów. Optymalnie byłoby, więc, by zawierały:
0,4 mg kwasu foliowego
200-500 mikrogramów jodu
2000 IU witaminy D
a dodatkowo:
26-27mg żelaza
600-1000mg DHA
min.200 mg magnezu (chociaż osobiście polecałabym magnez wybrać w osobnym preparacie- lepsza przyswajalność)

A oto skład najpopularniejszych witamin dla ciężarnych wg zalecanego dziennego spożycia:

Femibion Natal 2 Plus: 0,6mg folianów (0,2mg kwasu foliowego i 0,4mg folianu), 150mcg jodu, 400 IU witaminy D, 28mg żelaza, 200mg DHA, 70mg magnezu i 13 innych witamin i minerałów

Falvit mama 0,4mg kwasu foliowego, 200mcg jodu, 200 IU witaminy D, 20mg żelaza, brak DHA i magnezu, 16 innych składników

Olimp Vita-min Plus Mama: 0,4mg kwasu foliowego, 200mcg jodu, 200IU witaminy D, 14mg żelaza, 50mg magnezu, brak DHA, 15 innych składników

Omegamed Optima: 0,4mg kwasu foliowego i 0,4mg folianu, 200mcg jodu, 2000IU witaminy D, 30mg żelaza, 250mg DHA, brak magnezu

Doppelherz aktiv Mama: 0,6mg kwasu foliowego, 100mcg jodu, 200IU witaminy D, 15mg żelaza, 90mg magnezu, 200mg DHA i 12 innych składników

 Doppelherz aktiv Mama Premium: 0,4mg kwasu foliowego, 200mcg jodu, 2000IU witaminy D, 26mg żelaza, 100mg magnezu, 600mg DHA i 2 inne witaminy

Pharmaton Matruelle: 0,6mg kwasu foliowego, 200mcg jodu, 200IU witaminy D, 27mg żelaza, 150mg DHA, 10mg magnezu i 14 innych składników

Vita-miner Prenatal DHA: 0,4mg kwasu foliowego, 150mcg jodu, 400IU witaminy D, 28mg żelaza, 220mg DHA, 50mg magnezu i 15 innych składników

Prenatal Classic: 0,8mg folianów, 200mcg jodu, 2000IU witaminy D, 60mg żelaza, brak DHA, 4 inne składniki

Prenatal DUO: 0,8mg folianów, 200mcg jodu, 2000IU witaminy D, 60mg żelaza, 600mg DHA, 4 inne składniki

Pregna Plus: 0,4mg kwasu foliowego, 0,208 folianu, 200mcg jodu, 2000IU witaminy D, 26mg żelaza, 20mg DHA

Folik Mama 2/3: 0,4mg kwasu foliowego, 150mcg jodu, 800IU witaminy D, 200mg magnezu, 300mg DHA, brak żelaza

Legenda: na zielono zaznaczyłam składniki, które dokładnie pokrywają się z zaleceniami. Pozwoliłam na delikatne odstępstwa w zawartości żelaza, bo 1-2mg na plus można nadal zaliczyć jako zaletę. 


Jak widzicie, niektórym preparatom niewiele brakuje do ideału, inne zaś (i to wcale nie najtańsze) nie są zbyt "zielone". Mam nadzieję, że moje zestawienie ułatwi Wam wybór preparatu dopasowanego do Waszych potrzeb. W końcu nie jedna z nas usłyszała już od swojego lekarza: "Niech sobie Pani kupi JAKIEŚ witaminy". Czyż nie? ;)

Kwas foliowy kontra folian- fakty przydatne planującym ciążę

Bardzo często zdarza się, że inspiracją dla kolejnego wpisu staje się dla mnie artykuł przeczytany gdzieś w internetach. Tak też było tym r...

Bardzo często zdarza się, że inspiracją dla kolejnego wpisu staje się dla mnie artykuł przeczytany gdzieś w internetach. Tak też było tym razem. Na artykuł, który skłonił mnie do przygotowania tego opracowania natrafiłam kilkukrotnie. Nosi on (moim zdaniem, wyjątkowo szkodliwy) tytuł: "Chcesz zajść w ciążę? - wystrzegaj się kwasu foliowego". Za pierwszym razem oburzyłam się w duszy, ale odpuściłam. Po kolejnych "spotkaniach" z linkiem do tegoż odkrycia, poczułam, że nie wolno odpuszczać, zebrałam materiały i zamierzam przedstawić Wam jakie są fakty w kwestii zażywania kwasu foliowego i folianu w okresie ciąży i przed zajściem w ciążę.


Zanim przejdę do konkretów, chciałam przybliżyć Wam powody mojego oburzenia. Po pierwsze, dla każdej kobiety, która kiedykolwiek była w ciąży lub ją planuje, powinno być oczywiste, jak istotne jest przyjmowanie kwasu foliowego i czym grozi jego niedobór. Nawoływanie w tytule do wystrzegania się kwasu foliowego to, moim zdaniem, próba wywołania sensacji, która niestety może trafić na podatny grunt i autor osiągnie zamierzony cel. Co tam, że zapewne część z czytelników, zapamięta z całego artykułu, tylko tyle, by wystrzegać się kwasu foliowego i prawdopodobnie nie zastosuje ani jego ani folianu. W końcu to nie autora/autorki dzieci urodzą się chore... Zapewne zresztą autorowi wydaje się, że to nic wielkiego, gdyż  pisze cyt.:"Jakie ma korzyści? Kwas foliowy chroni przed rozwojem wad cewy nerwowej. To by było na tyle.". Bardzo lekkie podejście do tematu. Raz, że nieprawda, że to tylko na tyle, a dwa, że polecam poczytać więcej o tym, czym są wady cewy nerwowej, jak wyglądają, pooglądać zdjęcia i dopiero mówić, że to tylko tyle...
W skrócie, cały artykuł próbuje zupełnie zdyskredytować kwas foliowy na rzecz folianu. Używa przy tym moich "ulubionych" słów kluczy, czyli w aptece go nie dostaniecie (bzdura, oczywiście, że dostaniecie), a w sklepach internetowych tak oraz dodatkowe cudowne działanie folianu, czyli jakże modny ostatnio detoks. Zdaje się, że pobudki do napisania tego artykułu były takie, jak te, które opisywałam we wpisie "Pomysł na biznes". Mnie on pasuje do tego idealnie.
Dodatkowo znajdziemy tam też takie kwiatki jak np. receptory pływające w mleku matki. Tymczasem receptory, zgodnie z definicją są to struktury obecne w komórce organizmu zdolne do łączenia się z substancjami przekaźnikowymi i inicjowania w ten sposób specyficznych reakcji w organizmie. Kluczowe jest to, że są to komórki naszego organizmu, które żeby zadziałać i przekazać informację dalszym komórkom muszą być z nim połączone. Nie mogą sobie pływać w mleku. Dziecko nie wypija z mlekiem matki żadnych receptorów. Podobnie jak nie wypija ich z wodą, o ile nie jest zanieczyszczona ;) Ale dajmy już spokój analizie tego "odkrycia medycyny alternatywnej" i przejdźmy do faktów. Metafolina nie jest bowiem odkryciem dostępnym tylko poza apteką i możecie się o niej dowiedzieć również ze źródeł eksperckich, takich jak badania EBM i opinie Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.


Jakie znaczenie dla ciężarnej ma kwas foliowy i metafolina?


Niedobory kwasu foliowego są ściśle powiązane ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia wad ośrodkowego układu nerwowego, które nazywa się wadami cewy nerwowej. Należą do nich bezczaszkowie, rozszczepy kręgosłupa, przepukliny mózgowe, oponowo-rdzeniowe, wodogłowie. Są to choroby prowadzące bardzo często do ciężkiego kalectwa. Ryzyko wystąpienia takiej wady spada o 72% w przypadku stosowania zalecanych dawek kwasu foliowego. Pozostały procent chorób prawdopodobnie wywoływany jest przez inne czynniki niż niedobór kwasu foliowego. Wady cewy nerwowej to jednak nie jedyne konsekwencje niedoboru kwasu foliowego w czasie ciąży. Mniej się o tym mówi, ale może on prowadzić również do powstania u dziecka wad serca, wad zaporowych układu moczowego, zwiększa ryzyko poronienia i zakrzepicy. Jak więc widzicie nie są to drobne konsekwencje.
Istnieje jednak także druga strona medalu, czyli konsekwencje wysokich dawek kwasu foliowego. Jak zawsze, najlepiej pozostać przy złotym środku, czyli rekomendacjach specjalistów, gdyż zbyt wysokie dawki powodują wzrost ryzyka uszkodzenia wczesnej ciąży. Suplementacja jest także przeciwwskazana w chorobach nowotworowych. Dlatego też nie łykamy kwasu foliowego ani folianu na potęgę, ale tyle, ile jest bezpieczne i wskazane.
Kwas foliowy, po spożyciu ulega przemianom, których produktem jest 5-MTHF zwany też folianem. Jest to biologicznie aktywna forma, którą również można spotkać w suplementach, obok kwasu foliowego. Jej potencjalną zaletą jest fakt, iż nie musi ulegać przemianom w organizmie, więc jest rozwiązaniem dla osób, u których mechanizm tych przemian jest zaburzony. Istnieje bowiem wada genetyczna, która powoduje spadek aktywności enzymu MTHFR, który bierze udział w przemianie kwasu foliowego do jego aktywnej formy. Mutację tę posiada prawdopodobnie 50% społeczeństwa, z czego 40% to heterozygoty, a 10% homozygoty. W praktyce oznacza to, że u 40% z nas enzym ten aktywny jest w 75%, zaś u 10% w około 35%. Jeśli kobieta ciężarna znajduje się w tej grupie 10%, to standardowe dawki kwasu foliowego stosowane profilaktycznie mogą okazać się niewystarczające, by zniwelować ryzyko wystąpienia wad u dziecka i innych konsekwencji zaburzenia tego szlaku metabolicznego takich jak: nadciśnienie, zahamowanie wzrostu płodu, poronienia. Folian zdaje się być dobrym rozwiązaniem dla tej grupy kobiet i stanowić alternatywę dla kwasu foliowego.


Jakie są minusy folianu?


Przede wszystkim brak długiej praktyki stosowania i dowodów na skuteczność w zapobieganiu wadom cewy nerwowej. Badano stężenia we krwi folianu, a także jego wpływ na stężenie homocysteiny i wykazano, że kwas foliowy i folian działają porównywalnie. Brak jest jednak nadal badań potwierdzających, że przekłada się to statystycznie na obniżenie ryzyka wystąpienia wad u dziecka. Mnie dodatkowo niepokoi fakt, że metafolina zniknęła z rekomendacji Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. Nie wiem, czy miało to jakieś podstawy, o których jeszcze głośno się nie mówi, czy to tylko kwestia braku badań.


Jakie są rekomendacje Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego i zalecane dawki kwasu foliowego?


Dotarłam do rekomendacji z lat 2011 i 2014, które są chyba aktualnie najświeższe. Co ciekawe, zmieniły się one w ciągu tych 3 lat. W 2011 zalecano, by u kobiet z niedoborem enzymu MTHFR stosować jednocześnie kwas foliowy i metafolinę. W 2014 zaś PTG odeszło od tych zaleceń i nakazało w takim wypadku stosować zwiększoną dawkę kwasu foliowego. Metafoliny brak w rekomendacjach.
Na pewno podstawą, rekomendowaną już od 1997 roku, jest 0,4mg kwasu foliowego na dobę przez co najmniej 6 tygodni przed zapłodnieniem oraz cały pierwszy trymestr. Niektóre badania wykazują, że powinno to być jednak 12 tygodni przed. Na pewno, im wcześniej, tym lepiej.
Istnieją jednak stany, które wymagają zastosowania wyższych dawek kwasu foliowego. Wskazaniami do tego są:
- niedokrwistość megaloblastyczna
- stosowanie przez kobietę wcześniej antykoncepcji hormonalnej
- stosowanie leków przeciwpadaczkowych
- palenie papierosów (przed ciążą, bo w ciąży to mam nadzieję, że oczywiste, że papierochy do kosza)
- otyłość (BMI>30)
- mutacja MTHFR, o której pisałam powyżej
Wystąpienie wad cewy nerwowej u wcześniejszego potomstwa ciężarnej również jest wskazaniem do zwiększenia dawki kwasu foliowego.
Wyższa dawka, o której mowa to 5mg i o jej zastosowaniu decyduje lekarz, dostępna jest na receptę.

Warto wspomnieć również o tym, że u kobiet karmiących zapotrzebowanie na kwas foliowy jest nawet większe niż podczas ciąży. Tak więc, aby nie dorobić się anemii podczas karmienia, warto zadbać również o właściwą podaż kwasu foliowego w tym okresie.


Podsumowując, nadal podstawową rekomendacją dla ciężarnych i starających się o potomstwo jest 0,4 mg kwasu foliowego. Metafolina wydaje się być ciekawą alternatywą, ale wciąż budzącą kontrowersje i jeśli już to zalecaną obok kwasu foliowego, a nie zamiast niego. Dla spokoju sumienia, że suplementujemy właściwą dawkę i postać, najrozsądniejsze wydaje się badanie w kierunku mutacji powodującej osłabienie aktywności MTHFR (ale przyznaję, że nie wiem jaki to koszt). Nie jest zaś prawdą, że kwas foliowy jest w ciąży przeciwwskazany oraz że szkodzi, ani też że folian zakupicie tylko w sklepie internetowym, bo apteki to go nie znają. Taką decyzję skonsultujcie  lepiej z zaufanym lekarzem, a nie sprzedawcą ze sklepu internetowego.

Badania prenatalne- jakie, kiedy i dla kogo?

Badania prenatalne to temat, nad którym powinna pomyśleć każda ciężarna i to już na samym początku ciąży. Na dobrą sprawę może jeszcze nie ...

Badania prenatalne to temat, nad którym powinna pomyśleć każda ciężarna i to już na samym początku ciąży. Na dobrą sprawę może jeszcze nie do końca do Ciebie docierać, że gdzieś tam w środku zaczyna tworzyć się nowe życie, a już powinnaś umawiać termin na badanie, bo takie mamy niestety realia, że z terminami bywa ciężko. Teoretycznie w temat powinien wprowadzić Cię lekarz prowadzący, ale widziałam i słyszałam dość, by wiedzieć, że wciąż dość często od lekarza nie usłyszymy nic na ten temat. A niektórzy uważają, że wystarczające są 3 USG w trakcie całej ciąży i to wykonane na ich kiepskiej jakości sprzęcie. Dlatego też powstał ten post- aby krok po kroku przybliżyć Wam co, kiedy, dlaczego i po co. Żeby mieć wiedzę odnośnie możliwości, dokonać właściwych wyborów i rozplanować to sobie w czasie. 


U niektórych sama nazwa badania prenatalne wywołuje lęk. Kojarzą się z inwazyjnymi metodami, zagrożeniem dla dziecka, a dodatkowo uruchamiają mechanizm obronny w stylu: "Nie, mnie się to na pewno nie przytrafi." albo "Przecież i tak nie zdecyduję się usunąć, więc lepiej nie wiedzieć". Czy słusznie? Moim zdaniem nie. Warto pamiętać, że pod określeniem badania prenatalne kryją się zarówno metody inwazyjne, jak i nieinwazyjne. Na te pierwsze przychodzi czas dopiero, gdy wyniki badań nieinwazyjnych są niepokojące. Ponadto trzeba pamiętać, że te badania nie prowadzą wprost do decyzji: urodzę czy nie. W takich badaniach można wykryć nie tylko nieodwracalne choroby genetyczne, ale także np. wady serca. Wiedza o takiej chorobie, przy obecnym postępie medycyny, może uratować życie dziecka. Przeprowadzane są już nawet operacje w łonie matki. A nawet gdyby nie było takiej konieczności, to możliwa jest natychmiastowa reakcja po porodzie, bo po prostu wiemy z czym mamy do czynienia. I za taki postęp medycyny należy dziękować i się go nie bać.


Jakie są nieinwazyjne badania prenatalne?


USG genetyczne w I trymestrze - wykonywane między 11 a 14 tygodniem ciąży. Ma na celu przede wszystkim sprawdzenie przezierności karkowej i obecności kości nosowej. Dzięki tym parametrom określa się ryzyko wystąpienia poważnych wad genetycznych takich jak zespół Downa, Edwardsa, Turnera, a także wad cewy nerwowej np. rozszczepu kręgosłupa.

USG połówkowe- wykonywane, jak sama nazwa wskazuje, w połowie ciąży, czyli w okolicy 20 tygodnia. Jeśli wykonywane jest przez specjalistę, na dobrym sprzęcie, pozwala na dokładne sprawdzenie wszystkich narządów i rozpoznanie ewentualnych wad. Lekarz powinien sprawdzić m.in. przepływy, pracę serca. Warto również rozważyć wykonanie tego USG w 3D i to nie ze względu na to, że będziemy mogli zobaczyć buzię dzidziusia, ale dlatego, że trójwymiarowy obraz pozwala lekarzowi na dokładniejszą ocenę narządów w różnych przekrojach.

Test PAPPa- test z krwi, który pozwala na określenie prawdopodobieństwa wystąpienia niektórych wad np. zespołu Downa czy Edwardsa. Czasami wynik jest dużo mniej optymistyczny niż rzeczywistość, gdyż w grę wchodzi też analiza statystyczna, co oznacza automatycznie dużo gorsze wyniki w przypadku starszych matek, gdyż z wiekiem prawdopodobieństwo wystąpienia wad genetycznych niestety wzrasta. Wykonuje się go w tym samym czasie,co USG genetyczne.


Jakie są inwazyjne badania prenatalne?


Amniopunkcja - badanie polegające na pobraniu niewielkiej ilości płynu owodniowego do badania genetycznego. Badanie to umożliwia pewną diagnozę wad genetycznych, rozpoznanie płci, ustalenie ojcostwa. Niesie ze sobą ryzyko odpłynięcia wód płodowych, co na tym etapie ciąży kończy się poronieniem. Ryzyko to wynosi 1 na 100 przypadków. Badanie to nie jest badaniem pierwszego rzutu. Dopiero złe wyniki USG i testu PAPPa sprawiają, że lekarze kierują na amniopunkcję. Wykonuje się ją między 13 a 19 tygodniem ciąży.

Biopsja trofoblastu- pobranie fragmentu łożyska za pomocą igły poprzez powłoki brzuszne i analiza genetyczna

Kordocenteza - pobranie krwi z żyły pępowinowej dziecka w brzuchu matki. Badanie obarczone większym ryzykiem. Stosowane zazwyczaj w przypadku konfliktu serologicznego.


Ile to kosztuje?


Badania mogą być refundowane, ale jest tak tylko w wybranych przypadkach, którymi są m.in. wiek matki powyżej 35 lat, występowanie wad genetycznych u wcześniejszych dzieci lub matki/ojca, złe wyniki badań z krwi i USG wskazujące na wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia wad.
Dla pozostałych, którzy nie spełniają tych kryteriów, ale chcą wykonać te badania, są one płatne.

USG genetyczne: od 100zł w górę
Test PAPPa: ok.250zł
Amniopunkcja: 1300-2000zł


Czy warto robić badania prenatalne?


Moim zdaniem USG genetyczne i połówkowe powinna zrobić każda ciężarna i to u pewnego, doświadczonego lekarza. O dalszych inwazyjnych badaniach każda przyszła mama musi zdecydować sama w zgodzie ze swoim sumieniem. Ja życzę, aby jak najmniej z Was miało powody do tego, by musieć taką decyzję podejmować.

Wyprawka dla mamy i dziecka, czyli co kupić w aptece przed porodem.

Czas ciąży to czas przygotowań na przyjęcie nowego małego członka rodziny. Przygotowujemy się na to wyzwanie psychicznie, dokształcamy w szk...

Czas ciąży to czas przygotowań na przyjęcie nowego małego członka rodziny. Przygotowujemy się na to wyzwanie psychicznie, dokształcamy w szkołach rodzenia bądź czytamy poradniki z "instrukcją obsługi" niemowlaka, a w końcu także kompletujemy wyprawkę. Lista zakupów przed narodzinami dziecka jest naprawdę długa i obszerna. Duża część z tych zakupów obejmuje asortyment apteczny, dlatego też przygotowałam dla Was listę tego, co warto kupić w aptece przed porodem. Wiele mam korzysta obecnie z dobrodziejstw internetu i zamawia wszystko za jednym razem z apteki internetowej i nie ukrywam, że to dobra opcja. Mam nadzieję, że ta lista, wzbogacona o moje wskazówki, pozwoli Wam punkt po punkcie odhaczyć najpotrzebniejsze zakupy. Lista podstawowa to to, co moim zdaniem powinien zakupić każdy. Lista rozszerzona to zakupy dodatkowe, z którymi można się wstrzymać albo zrobić od razu, na wszelki wypadek. Wedle uznania :)


Lista podstawowa

 

  • Octenisept - do pielęgnacji, odkażania pępka. Później również może się przydać np. do odkażania drobnych ran, otarć, bo nie szczypie jak woda utleniona. 
  •  
  • Maść do pupy przeciwko odparzeniom  - do codziennej pielęgnacji polecam Linomag (zielony) lub Bepanthen Baby, zaś na odparzenia Tormentalum
  •  
  • Tantum Rosa - saszetki do sporządzania roztworu do podmywania po porodzie. Najwygodniejszy sposób zastosowania to buteleczka z atomizerem, do której przelewamy przygotowany roztwór i następnie pryskamy newralgiczne miejsca. 
  •  
  • Majtki poporodowe - najhigieniczniej wybrać jednorazowe siateczkowe
  •  
  • Podkłady na łózko 90x60cm - przydatne zarówno dla kobiety do rozłożenia na łóżku, żeby zapobiec zabrudzeniom, jak i do przewijania dziecka. Niektóre szpitale zapewniają podkłady, inne nie, ale i tak warto je mieć, nawet do wykorzystania po wyjściu ze szpitala.
  •  
  • Podkłady poporodowe - czyli takie naprawdę duże podpaski, zazwyczaj bez kleju. Lepsze do zastosowania na samym początku połogu, ponieważ są bardziej chłonne i lepiej przepuszczają powietrze, a zależy nam na tym by nie nabawić się zakażenia.
  •  
  •  Wkładki laktacyjne
  •  
  • Maść na brodawki - przynosi ulgę, gdy piersi dopiero przystosowują się do karmienia i bolą, pękają itp. Oczywiście nie musi się to zdarzyć, ale warto mieć ją w podorędziu. Jeśli nie przyda się na początku, może okazać się zbawienna, gdy dziecko zacznie ząbkować ;) Warto wybrać taką, która nie wymaga zmywania przed karmieniem, żeby nie zaprzątać sobie tym głowy, gdy małego ssaka dopadnie nagły głód.
  •  
  • Gaziki jałowe 5x5cm - przydadzą się do pielęgnacji pępka, przemywania oczek itp.
  •  
  • Sól fizjologiczna w ampułkach - do przemywania oczek, w przyszłości może przydać się również do inhalacji
  •  
  • Paracetamol -  na wypadek gorączki. Dla maluszka najlepiej w czopkach lub kropelkach (Pedicetamol)
  •  
  • Woda morska w spray'u - izotoniczna, o łagodnym strumieniu przydatna do higieny noska
  •  
  • Aspirator do nosa - niezbędny dla każdego nie umiejącego dmuchać noska. Do wyboru ustne, do odkurzacza lub elektryczne.
  •  
  • Krem do buzi dostosowany do aktualnej aury - albo na wiatr/mróz albo z filtrem UV
  •  
  • Witamina D - w kropelkach albo kapsułkach twist-off. Na pewno się nie zmarnuje, bo czeka Was podawanie jej co najmniej przez najbliższych kilka lat.
  •  
  • Termometr elektroniczny - warto poczytać opinie i postarać się znaleźć dobry, dokładny sprzęt, bezdotykowy, umożliwiający nam kontrolę nawet w czasie snu. Nie warto odkładać tego zakupu do czasu pierwszej gorączki i potem na szybko szukać po aptekach jakiegoś termometru, bo z powtarzalnością wyników bywa w nich niestety bardzo różnie. 


Lista rozszerzona

 

  • Osłonki na piersi - można kupić na wszelki wypadek, ale bardzo możliwe, że się nie przydadzą. Uwaga na rozmiary, bo są różne.
  •  
  • Femaltiker - na wspomaganie laktacji
  •  
  • Laktator i pojemniki do przechowywania pokarmu
  •  
  • Maść majerankowa - gdybyśmy chcieli być przygotowani na pierwszy katarek. Istnieją bardzo duże szanse, że przeterminuje się zanim ją otworzymy ;)
  •  
  • Emulsja do kąpieli, szampon, emulsja do ciała dla dziecka - jeśli decydujemy się na stosowanie serii kosmetyków aptecznych
  •  
  • Nożyczki do paznokci, szczoteczka do włosów, smoczek, butelka itp. - można je nabyć zarówno w aptece, jak i w sklepie z artykułami dziecięcymi.

Udanych zakupów!

Sposoby na zgagę w ciąży

Zgaga jest przypadłością, która dotyka zdecydowaną większość ciężarnych. Ze statystyk wynika, że tylko nieliczne mogą pochwalić się, że...



Zgaga jest przypadłością, która dotyka zdecydowaną większość ciężarnych. Ze statystyk wynika, że tylko nieliczne mogą pochwalić się, że tej nieprzyjemnej dolegliwości nie doświadczyły. Ja osobiście, gdyby zauprawo mnie o najbardziej dokuczliwą przypadłość związaną z ciążą, to bez wahania wskazałabym na zgagę. Dochodziło do tego, że w ogóle nie mogłam się położyć, bo momentalnie odzywał się palący refluks. W połączeniu z nakazem leżenia ze względu na zagrożoną ciążę, oznaczało to "piekielne" tortury. Dla wszystkich przyszłych mam, które znają to uczucie, przygotowałam sposoby na radzenie sobie ze zgagą w ciąży. Jednak na początek troszkę teorii.


Skąd się bierze zgaga w ciąży?


Zgaga w ciąży jest naturalnym zjawiskiem i nie należy się nią niepokoić (co nie znaczy, że trzeba ją potulnie znosić). Występuje w tym okresie ze wzmożoną częstotliwością z dwóch powodów. Pierwszym z nich są hormony, a dokładnie jeden z nich- progesteron. Jest on w tym okresie na wysokim poziomie, gdyż odpowiada za utrzymanie ciąży. Niestety ma on też dodatkowe działanie- rozluźnia dolny zwieracz przełyku, który stanowi blokadę przed cofaniem się treści z żołądka do przełyku. Dlatego też zgaga może wystąpić nawet na początku ciąży, kiedy płód jest jeszcze mały. Drugim powodem jest oczywiście ucisk powiększającej się macicy na żołądek. Dlatego też objawy zazwyczaj  nasilają się w III trymestrze.


Sposoby na zgagę w ciąży


- należy unikać jedzenia ostrych i kwaśnych potraw, słodyczy, picia soków owocowych (najgorzej jest po cytrusowych ;) ) i zupełnie zapomnieć o napojach gazowanych

- posiłki powinno się jeść często, ale w małych ilościach, żeby uniknąć przepełnienia żołądka

- po jedzeniu nie należy od razu się kłaść, aby ułatwić naturalny pasaż pokarmu w dół przewodu pokarmowego

- ostatni posiłek należy spożywać na około dwie godziny przed pójściem spać

- można do spania podłożyć dodatkową poduszkę, aby zapewnić sobie pozycję półleżącą- grawitacja pomoże nam w walce z palącym potworem

- migdały - moje obowiązkowe wyposażenie obok łóżka. Zobojętniają sok żołądkowy i niwelują przykre odczucia.

Te wszystkie sposoby pomogą Wam trochę zmniejszyć zgagę, ale bardzo prawdopodobne, że nie wystarczą. Na szczęście są też leki, którymi można się wspomóc i które są bezpieczne dla ciężarnych. Warto przed ich zażyciem zajrzeć w ulotkę, bo nie każdy lek na zgagę jest wskazany u ciężarnych. Tak naprawdę do wyboru macie: Gaviscon w tabletkach do żucia lub w zawiesinie, Rennie do ssania i NeoBianacid do ssania. Te preparaty stosowane w zalecanych dawkach są bezpieczne i mogą być stosowane w ciąży. Każdy z nich ma inny skład i trochę inne działanie, więc gdyby jeden okazał się nieskuteczny, warto próbować dalej.

Rennie - zobojętnia kwaśny sok żołądkowy

Gaviscon - tworzy warstwę ochronną utrzymującą się na powierzchni treści żołądkowej zapobiegając jej cofaniu się

NeoBianacid - tworzy warstwę ochronną na błonie śluzowej chroniąc przed kontaktem z sokiem żołądkowym. Dobry dla zwolenników "eko"- 100% naturalny, organiczny i bezglutenowy, słodzony cukrem trzcinowym z ekologicznych upraw



Mam nadzieję, że te wszystkie rady pozwolą Wam przetrwać kilka miesięcy z palącym potworem. Na pocieszenie: zgaga znika na sali porodowej jak ręką odjął! Pierwsza noc z maluszkiem będzie też pierwszą nocą bez zgagi :)

Naturalne sposoby na zwiększenie płodności - cz.2 dla kobiet

W poprzedniej części podałam Wam przykładowe zioła, które poprawiają płodność u mężczyzn. Teraz przychodzi czas na kobiety. W tym przypadku ...

W poprzedniej części podałam Wam przykładowe zioła, które poprawiają płodność u mężczyzn. Teraz przychodzi czas na kobiety. W tym przypadku sprawa jest bardziej skomplikowana, gdyż podłoże problemów z zajściem w ciąże jest bardziej zróżnicowane.


Czasem przyczyną jest zbyt wysoki poziom prolaktyny, czyli tzw. hiperprolaktynemia. Można ją niwelować za pomocą leków na receptę lub roślinnych, o których napiszę poniżej. Inną przyczyną może być zespół jajników policystycznych, czyli PCOS. Jest to choroba o podłożu hormonalnym, która jest stosunkowo powszechna, ale nie zawsze w porę diagnozowana. Do jej podstawowych objawów należą nieregularne, bolesne miesiączki, nadmierne owłosienie, nasilony trądzik. Rozchwianie hormonów przy PCOS prowadzi do braku owulacji, niedojrzewania pęcherzyków Graafa, co oznacza niepłodność u kobiety. Statystyki mówią, że ok.40% kobiet z PCOS jest niepłodnych. Wciąż nie poznano dokładnej przyczyny tego schorzenia. Innym problemem zdrowotnym, który często skutkuje trudnościami z zajściem w ciążę i jej utrzymaniem jest chora tarczyca. Tutaj również mamy do czynienia z trudnymi do wyregulowania hormonami. We wszystkich tych przypadkach, można, a nawet trzeba, udać się do dobrego lekarza i podjąć leczenie, które w wielu przypadkach okazuje się skuteczne. Ja zaś pokażę Wam czym to leczenie można dodatkowo wspomóc. Wszystkie kobiety starające się o dziecko zapraszam do zabawy w zielarki. A oto, co mamy do dyspozycji:


Naturalne sposoby na zwiększenie płodności u kobiet



Vitex agnus-castus - Niepokalanek pospolity

Ma zdolność zmniejszania wydzielania prolaktyny, a więc wskazany jest dla kobiet zmagających się z hiperprolaktynemią. Dodatkowo zwiększa poziom LH, a zmniejsza FSH. Jest to naprawdę wszechstronne zioło, gdyż może sprawdzić się także u kobiet mających problemy o podłożu tarczycowym. Dzieje się tak dlatego, że działa on hamująco na tyreoliberynę, czyli hormon uwalniający TSH, które zaś musi być utrzymywane na niskim poziomie, by umożliwić zajście w ciążę i utrzymanie jej np. chorym na chorobę Hashimoto. Dr Różański wspomina, że dobre efekty  w przypadku Hashimoto daje on w połączeniu z roślinami takimi jak: Sarsaparilla, Cyanotis arachnoides i Catalpa. Oczywiście terapię trzeba stosować długotrwale (miesiąc to minimum), by zobaczyć efekty. Jest jeszcze jeden haczyk- tylko duże dawki niepokalanka hamują prolaktynę, małe mogą dać wręcz przeciwny efekt.


Myo-inozytol

Tym razem nie mamy do czynienia z ziółkiem. Jest to jednak składnik suplementów (niestety tak rejestrowane są póki co jego preparaty), który wspomaga proces dojrzewania komórek jajowych. Wpływa on na reakcję komórek na insulinę, a insulinooporność i PCOS idą w parze i prawdopodobnie to właśnie insulina ma związek z powstawaniem tej choroby. To jednak, jak pisałam wcześniej, nie zostało jeszcze dokładnie wyjaśnione. Niemniej, przeprowadzono badania na kobietach z PCOS, którym podano myo-inozytol przez 3 cykle. Zaobserwowano, że u 61,7% z nich wystąpiła owulacja, a spośród nich 37,9% zaszło w ciążę. Jest to całkiem niezły wynik, więc taką suplementację warto rozważyć. Istnieją również całkiem świeże badania nad zastosowaniem myo-inozytolu od drugiej strony tzn. w globulkach. Tak zastosowany ma zwiększać ruchliwość plemników i tym samym ułatwiać zapłodnienie.


Wiesiołek i siemię lniane

Zebrałam je razem, gdyż mają one ten sam cel - poprawić jakość płodnego śluzu. W przypadku wiesiołka mamy dodatkowe zastrzeżenie, by stosować go tylko od początku cyklu do owulacji, gdyż może wywoływać mikroskurcze macicy i lepiej nie stosować go w ciąży.


Maca

Wspominałam już o tej roślinie w części poświęconej Panom, gdyż na nich ma ona bardziej potwierdzone działanie. Niemniej wskazana jest również dla kobiet. Prawdopodobnie zwiększa ona bowiem przeżywalność zarodków. Efekt ten zaobserwowano na razie u myszy- te którym podawano macę, miały więcej potomstwa. Działanie to nie zostało jeszcze w pełni potwierdzone, ani wyjaśnione, ale dla borykających się z poronieniami, jest to zawsze jakaś furtka.


Uwaga na hibiskus!

Hibiskus to bardzo popularny składnik herbat owocowych. Gdy kupujemy herbatkę owocową, niezależnie od wybranego smaku, zazwyczaj zawiera ona w swoim składzie hibiskus. Starające się o dziecko powinny jednak na nią uważać, gdyż istnieją doniesienia, że obniża płodność, może powodować poronienia, a nawet odnalazłam badanie (wprawdzie na razie tylko na szczurach, ale jednak), które wykazało, że spożywanie hibiskusa w ciąży przez matki ma wpływ na spadek płodności u ich potomstwa płci męskiej.


Uwaga na zieloną herbatę!

Jak bardzo ważny jest kwas foliowy, gdy planujemy starać się o potomstwo, myślę, że nie muszę nikogo przekonywać, ale warto zwrócić uwagę na jego "wroga", czyli zieloną herbatę. Pisałam już o tym tutaj , ale powtórzę raz jeszcze: zielona herbata powoduje spadek stężenia kwasu foliowego w organizmie, toteż lepiej powstrzymać się od jej spożywania w okresie starań o dziecko i ciąży.

Naturalne sposoby na zwiększenie płodności - cz.1

Dopóki nie zaczęłam starań o dziecko i nie złapałam kontaktu z innymi "staraczkami" i ciężarnymi, nie zdawałam sobie sprawy z ...



Dopóki nie zaczęłam starań o dziecko i nie złapałam kontaktu z innymi "staraczkami" i ciężarnymi, nie zdawałam sobie sprawy z tego jak dużym problemem jest obecnie niepłodność. Tak naprawdę, choć większość społeczeństwa nie ma tej świadomości, każdy z nas ma w swoim otoczeniu co najmniej jedną parę, która długo bezskutecznie stara się o ciążę lub doświadcza poronienia. Dlatego też, ponieważ temat jest ważny i bardziej powszechny niż nam się zdaje, postanowiłam zaangażować się w akcję #nieplodnosciniewidac . Z tej okazji zebrałam dla Was naturalne, w większości ziołowe, środki zwiększające płodność.Warto wiedzieć, jak można się wspomóc zanim sięgnie się po cięższą artylerię w postaci leków hormonalnych lub gdy te zawiodą, a nie chcemy się poddawać. Żeby działać skutecznie, warto w pierwszej kolejności ustalić przyczynę problemu. Czy leży on po stronie mężczyzny czy kobiety, i dalej, czy winna jest zbyt mała ilość nasienia, kiepska jego jakość czy może hiperprolaktynemia, PCOS lub chora tarczyca u partnerki? Ja ze swojej strony trzymam kciuki za wszystkich starających się o dziecko i zapraszam na małą ściągę. Na początek bierzemy pod lupę zioła dla Panów.


Zioła wspomagające płodność u mężczyzn


Są to zioła poprawiające jakość i ilość spermy, w dużej części pochodzące z medycyny ajurwedyjskiej, ponieważ chciałam pokazać Wam coś, co u nas jest mniej popularne. Większość z nich jest dodatkowo afrodyzjakami ;)


Butea superba - Red Kwao Krua

Roślina rosnąca w lasach Tajlandii. Znany afrodyzjak, ale także cenna pomoc w staraniach o dziecko, gdyż zwiększa koncentrację spermy i ruchliwość plemników. Co ważne, nie odnotowano żadnych anomalii w plemnikach po stosowaniu tego środka.


Cynomorium coccineum - Som-El-Ferakh

Roślina stosowana najszerzej w Arabii Saudyjskiej. Pobudza spermatogenezę, zwiększa ilość spermy, żywotność i ruchliwość plemników. Ponadto zmniejsza ilość wadliwego nasienia.


Chlorophytum borivilianum - Safed Musli

Kolejny indyjski afrodyzjak, który dodatkowo znacząco zwiększa ilość spermy.


Lepidum meyenii - Maca

Chyba najpopularniejsze zioło w tym zestawieniu. Zwiększa płodność zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. U mężczyzn prowadzi do zwiększenia ilości spermy i wzrostu ruchliwości plemników. Skuteczna dawka to 0,1g ekstraktu na kilogram masy ciała.



Mucuna pruriens - Świerzbiec właściwy

Ajurwedyjskie zioło o długiej tradycji stosowania, przebadane również przez naukowców i to nawet na niepłodnych mężczyznach. Ma potwierdzone działanie zwiększające spermatogenezę. Zwiększa koncentrację nasienia i ruchliwość plemników. Wpływa również na poziom hormonów i neuroprzekaźników. Zwiększa ilość testosteronu, LH, dopaminy, adrenaliny i noradrenaliny, a obniża poziom FSH i prolaktyny.



Tribulus terrestris - Buzdyganek naziemny

 Popularna roślina w tradycyjnej medycynie chińskiej i indyjskiej. Starającym się o dziecko może pomóc poprzez pobudzenie spermatogenezy.



Withania somnifera - Ashwagandha

 Nazywana również indyjskim żeń-szeniem, gdyż jak on ma właściwości adaptogenne. Badania potwierdziły, że ma ona zdolność zwiększania ilości plemników i ich ruchliwości u mężczyzn cierpiących na oligospermię. Ponadto podnosi poziom testosteronu i hormonu luteinizującego, a obniża FSH i prolaktynę u niepłodnych mężczyzn.


Psoralea  corylifolia - Babchi

Roślina najbardziej znana w leczeniu bielactwa, ale również mająca zdolność pobudzania spermatogenezy.



Dodatkowo warto zadbać o odpowiedni poziom selenu i cynku. 



Już wkrótce zapraszam na drugą część, dotyczącą "wspomagaczy płodności" u kobiet. Śledźcie mojego facebooka, żeby nie przegapić wpisu. 

Idealna opieka okołoporodowa - czego oczekiwać i do czego dążyć? Rozmowa z położną

Dzisiaj zapraszam Was na rozmowę z położną Magdą Stankiewicz, prywatnie mamą dwójki dzieci, na temat tego, jak wyobraża sobie idealną opie...


Dzisiaj zapraszam Was na rozmowę z położną Magdą Stankiewicz, prywatnie mamą dwójki dzieci, na temat tego, jak wyobraża sobie idealną opiekę okołoporodową. Wszystkie doskonale wiemy, że w polskich szpitalach wygląda ona bardzo różnie, a młode przyszłe mamy (szczególnie te w pierwszej ciąży) często nie wiedzą czego powinny oczekiwać i jak się do porodu przygotować. Mam nadzieję, że ta rozmowa pomoże Wam stworzyć swój idealny obraz porodu i dążyć do niego, aby w przyszłości wspominać poród jako ten cudowny moment narodzin ukochanego dziecka, a nie traumę.







- Na początek zacznijmy od otoczki. Ostatnio popularne stało się zwiedzanie porodówki przed porodem. Na co Twoim zdaniem powinna zwrócić uwagę przyszła mama podczas takiej „wycieczki”? Które udogodnienia są warte uwagi: prysznic, wanna do porodu w wodzie, worki sako, piłki do skakania a może jeszcze coś innego?



- Ważna jest przede wszystkim opieka, bo bez wanny czy worka sako również da się urodzić. Podczas "zwiedzania" zwróćcie uwagę na pacjentki, które kręcą się po oddziale, np czy ktoś z personelu jest na sali i pomaga pacjentkom. To ważne, bo Wy też będziecie potrzebować takiej pomocy. Druga rzecz to sala porodowa - czy ma własną łazienkę (chodzenie gdziekolwiek w krótkiej przewie między skurczami bywa dość problematyczne), jeśli jest łazienka, to przydałby się prysznic - łagodzi ból, pozwala oderwać myśli i zwyczajnie chłodzi w gorące dni. Fajnie jeśli znajdzie się tam jeszcze duża dmuchana piłka, materacyk bądź inne miejsce na którym można klęczeć nie uszkadzając kolan (jeszcze się przydadzą). Na końcu fotel porodowy - z doświadczenia wiem, że dobrze rodzi się na takim, który "łamie się" w kształt litery V. Jest wygodniejszy niż płaskie łóżko - bo na nim Pacjentka sama musi przyjąć taką pozycję a to wymaga dodatkowej siły. Jeśli wybierasz do porodu którąś z pozycji wertykalnych, zapytaj osobę oprowadzającą czy mają potrzebny sprzęt - np. krzesełko porodowe, przeszkolony w tym kierunku personel i doświadczenia w tego rodzaju porodach. Podczas takiej „wycieczki” należy przede wszystkim pytać, pytać i jeszcze raz pytać.






- Co sądzisz o szkole rodzenia albo wizytach u położnej środowiskowej przed porodem? Warto?



- Oczywiście, że warto. Każda informacja jest cenna. Zarówno na temat ciąży, jak i porodu czy pielęgnacji dziecka. Kobieta która już rodziła, ma zarys tego co może się stać - choć każdy poród jest inny. Dlatego każda rzetelna informacja jest na wagę złota. Położna środowiskowa również jest dla nas - skorzystajmy z jej pomocy już przed porodem. Nawet jeśli ma być to tylko wizyta zapoznawcza, to o ile swobodniej będzie się czuła młoda mama przyjmując na wizycie poporodowej położną środowiskową którą zna, a nie anonimową Panią z przychodni.





- Przychodzi godzina zero. Ciężarna trafia do szpitala i staje oko w oko z położną, która będzie przy jej porodzie. Dla położnej pewne rzeczy mogą być oczywiste, zaś rodząca może być na tyle zestresowana, że również nie będzie wiedziała o czym powinna z nią porozmawiać. Stąd mogą wyniknąć pewne nieporozumienia. O czym warto pamiętać w tym momencie?



- Po pierwsze pytać! Zawsze, wszędzie i o wszystko. Co, kiedy i dlaczego. Takie jest prawo Pacjentki - prawo do informacji. Sama zawsze tłumaczyłam Pacjentkom jak widzę nasze kolejne kilka wspólnie spędzonych godzin, ale tak jak piszesz, dla mnie pewne rzeczy są oczywiste. Dlatego ja staram się tłumaczyć wszystkie niejasności a w razie wątpliwości - proszę pacjentkę aby pytała.





- Co to jest plan porodu i w czym nam może pomóc?



- Plan porodu został wprowadzony aby ułatwić komunikację między Pacjentką a personelem. Często Pacjentki w stresie nie chcą lub nie potrafią wyrazić swoich próśb. Napisany wcześniej, na spokojnie, plan porodu pomaga nakreślić tory, którymi Pacjentka chciałaby poprowadzić swój poród. Oczywiście w miarę możliwości - jeśli poród przebiega w pełni fizjologicznie mamy olbrzymią dowolność w działaniu, jeśli cokolwiek odbiega od normy niestety pewne części planu porodu naturalnie nie mogą być spełnione ( prostym przykładem jest dwugodzinny kontakt "skóra do skóry" po cięciu cesarskim - gdzie pacjentka po zabiegu przebywa przez dwie godziny na Sali Obserwacyjnej przy oddziale Intensywnej Terapii, a nie zawsze można tam przetransportować noworodka). Podsumowując - warto napisać plan porodu i przedyskutować go na sali porodowej ze swoją położną.





- Rodząca trafia na salę porodową. Jak Twoim zdaniem powinna wyglądać idealna opieka położnej nad rodzącą?



- To pytanie rzeka - mogłabym pisać godzinami o ideale. Jedna położna dla jednej Pacjentki podczas porodu, pojedyncze sale porodowe i poporodowe, pomoc po porodzie w szpitalu kontynuowana codziennie w domu przez kilka godzin dziennie. Każda położna ma swoje spojrzenie na ideał opieki, ale chyba wszystkie chciałybyśmy, aby na oddziałach było nas więcej - to niedobory w personelu stanowią olbrzymi problem w opiece nad Pacjentką.





- Co sądzisz o porodzie rodzinnym? Tata na sali porodowej jest Twoim zdaniem pomocny? Czy jednak lepszy jest tzw. trakt porodowy?



- Poród rodzinny to sprawa indywidualna każdej Pacjentki – mąż/partner również musi chcieć uczestniczyć w takim wydarzeniu - zmuszanie go nie ma najmniejszego sensu, bo nie będzie pomocny ani przyszłej mamie ani położnej. Bardzo często mąż/mama/koleżanka (bo poród rodzinny nie oznacza obecności wyłącznie męża/partnera) są niejako łącznikiem między mną a Pacjentką, bo ja widzę Pacjentkę pierwszy raz i nie zawsze mam na tyle czasu aby ją poznać, a osoba uczestnicząca w porodzie może pomóc mi rozszyfrować oczekiwania przyszłej mamy.





- Chciałabym jeszcze zapytać o pozycje do porodu. W wielu szpitalach wciąż preferowana jest pozycja leżąca. Czy słusznie?



- Pozycja leżąca wynika z medykalizacji porodu, czyli z przeniesienia go z domowego zacisza do szpitala w którym to personel "dyktuje zasady". Do połowy XVIII wieku kobiety rodziły w kuckach, na krzesłach porodowych bądź stojąc, nawet Królowe rodziły w ten sposób - bo jest to naturalna pozycja porodowa. Przyjmując "wygodną" pozycje podczas skurczy, 95 % pacjentek kuca, pochyla się do przodu bądź klęczy. Jeszcze nie spotkałam takiej, która kładłaby się na łóżku, żeby ulżyć sobie podczas skurczu. Kiedy do porodu zaczęli angażować się mężczyźni, czyli lekarze i skonstruowano pierwsze kleszcze położnicze, kobieta do porodu została położona na łóżku - oczywiście dla wygody osób odbierających poród. I tak stworzono modę na porody w pozycji leżącej. Dalsza medykalizacja porodu, ugruntowała pozycję leżącą jako tą, którą powinna przyjąć rodząca, niestety dla wygody personelu, nie swojego. Obecny trend, który nawołuje do powrotu do tamtych praktyk, jest według mnie jak najbardziej słuszny. Oby jak najwięcej kursów i oby przeszkolone w tym kierunku położne mogły praktykować w szpitalach bez przeszkód. 
 





- Dziecko szczęśliwie przychodzi na świat. Co dalej? Jak powinny wyglądać pierwsze godziny po porodzie?



- Po pierwsze - jeśli dziecko rodzi się w dobrym stanie, to dajmy mu spokój. Połóżmy u mamy na piersiach i dajmy im spędzić pierwsze dwie godziny wspólnie. To olbrzymia dawka znieczulających endorfin dla obojga, dziecko kolonizuje się "przyjaznymi" bakteriami matki, co ma olbrzymie następstwa w dalszym rozwoju odporności, trawienia i prawidłowym rozwoju dziecka. Nie wyrywajmy dziecka, żeby je zważyć czy zmierzyć, to może poczekać. Jeśli mama chce karmić piersią, należy pomóc jej przystawić dziecko do piersi - jeśli oczywiście wymaga takiej pomocy. Po dwóch godzinach od urodzenia się łożyska, mama wraz z dzieckiem powinna być przeniesiona na swoją salę. Tam powinien czekać na nią posiłek - sama z uśmiechem na twarzy wspominam kanapkę z serem i ciepłą herbatę po urodzeniu syna - to była najpyszniejsza herbata pod słońcem :). W miarę możliwości kobieta powinna wypocząć, spróbować się przespać, choć nie jest to łatwe póki adrenalina nadal działa.






- A karmienie piersią? Powinnyśmy oczekiwać pomocy od położnej w tej kwestii?



- Większość kobiet wyraża chęć karmienia piersią swojego nowo narodzonego dziecka, niestety ta droga dla wielu kobiet nie jest prosta, miła i bezbolesna. Położna to pierwsza osoba, która powinna posłużyć fachową radą, a z tym bywa różnie. Poziom wiedzy położnych jest bardzo zróżnicowany, wynika to z wielu rzeczy - od błędów powielanych z dawnych czasów kiedy na oddziałach położniczych królowała butelka, przez braki w szkoleniu personelu – praktycznie nie ma bezpłatnych szkoleń na temat karmienia piersią, a nie każdą z nas stać aby wydać 300-500 zł na takie szkolenie raz w roku, brak czasu – jedna położna na dwadzieścia Pacjentek to zdecydowanie za mało. Problem również polega na tym, że wsparcie dla kobiety po porodzie, jeśli nawet otrzyma je w szpitalu, kończy się za jego drzwiami – położne środowiskowe wykonując wizyty patronażowe, również są ograniczone czasowo – w ciągu godziny położna środowiskowa musi wykąpać, zważyć, zbadać dziecko i młodą mamę. Zebrać wywiad, wypełnić dokumenty, porozmawiać z Pacjentką – niestety to bardzo mało czasu aby zawrzeć wszystkie niezbędne informacje na temat połogu i karmienia piersią. Edukacja na ten temat kuleje i wymaga natychmiastowej poprawy.





- Ty swoje dzieci rodziłaś w Holandii. Jak wygląda tamtejsza opieka okołoporodowa w porównaniu z naszą? Bardzo kiepsko wypadamy? A może dostrzegasz jakąś przewagę naszych szpitali nad tamtejszymi?



- Holenderska opieka w okołoporodowa zdecydowanie różni się od naszych standardów. W Holandii nadal około 40% kobiet rodzi w domach, coraz popularniejsze stają się „Hotele porodowe” obsługiwane wyłącznie przez położne, a w szpitalach rodzi się z wyraźnego medycznego wskazania – jeśli jednak chcemy rodzić w szpitalu , trzeba za tą możliwość dopłacić. Trudno mi się wypowiadać na temat opieki okołoporodowej w holenderskich szpitalach – pierwsze dziecko rodziłam w domu, z drugim dotarłam praktycznie na sam finał do szpitala. Ginekologa nie widziałam ani razu ani w pierwszej ani w drugiej ciąży, ale sama opieka nad ciężarną bardzo różni się od polskiej. Tak jak w Polsce, tak w Holandii porody odbierają położne, ale różnica polega na tym, że w Holandii położna to w pełni autonomiczna jednostka, dopóki poród przebiega fizjologicznie nie musi kontaktować się z lekarzem. To położna od początku prowadzi ciążę (lekarz ginekolog prowadzi tylko ciąże powikłane), zleca badania i wykonuje USG (bądź kieruje do jednostki która je wykonuje). Kiedy nadchodzi „godzina 0” to położna przyjeżdża do domu Pacjentki, bada ją i decyduje – czekamy spokojnie lub jedziemy do szpitala/hotelu, lub przygotowujemy się do porodu w domu i wzywamy opiekunkę poporodową. I to również jest nowość dla nas. W Holandii po porodzie do domu przychodzi Pani – wyszkolona opiekunka poporodowa, która pomaga młodej mamie przy pielęgnacji dziecka, kąpie je, waży, sprawdza temperaturę, kontroluje również parametry u mamy. Sprząta, czasem przygotowuje posiłki, również zajmuje się starszymi dziećmi – na przykład odprowadza je do szkoły bądź przedszkola. Taka opieka trwa przez 7 do 10ciu dni po porodzie w zależności czy był to poród siłami natury czy Cięcie Cesarskie. Opiekę w domu można zamienić na pobyt w hotelu położniczym z 24 godzinna opieką.

Tutejsza opieka okołoporodowa zdecydowanie różni się od opieki w Polsce – ale czy mogę którąś ocenić jako lepszą lub gorszą? Nie, jest po prostu inna, bo oczekiwania Pacjentek są różne.


Mam nadzieję, że takie spojrzenie na poród z perspektywy położnej było dla Was ciekawe i pomogło stworzyć wizję tego, czego same oczekujecie. Obecne mamy zapraszam do podzielenia się doświadczeniami. Na jaką opiekę Wy trafiłyście?

5 sposobów na przetrwanie III trymestru ciąży

Ciąża to magiczny czas, ale też momentami bardzo trudny. Mówi  się, że to nie choroba, ale nie oszukujmy się - mdłości, zgaga, puchnięcie, b...

Ciąża to magiczny czas, ale też momentami bardzo trudny. Mówi  się, że to nie choroba, ale nie oszukujmy się - mdłości, zgaga, puchnięcie, bóle kręgosłupa to wszystko nie są objawy, które powodują, że czujemy się kwitnąco. Dla wielu kobiet najtrudniejszy okazuje się III trymestr, kiedy czują się ociężałe, a duże już dziecko uciska na różne narządy powodując dyskomfort. Poza radością czują wtedy zniecierpliwienie i nierzadko zadają sobie pytanie: "Kiedy ono wreszcie wyjdzie?". Nie zamierzam jednak podawać Wam sposobów na przyspieszenie porodu. Dajmy maluszkowi tyle czasu, ile potrzebuje. Podpowiem Wam za to, jak umilić sobie ten ostatni trymestr, by czas oczekiwania się nie dłużył i mijał jak najbardziej komfortowo.



Sposób 1 
Miej zawsze pod ręką, na stoliku nocnym, migdały i Gaviscon.
To był mój zestaw obowiązkowy przed snem. Oczywiście jest to sposób na zgagę, która męczy prawie każdą ciężarną. Jeśli Cię ominęła, zazdroszczę ;) Zawsze przed snem, ale i w trakcie dnia, w razie ataku zgagi ratowałam się migdałami. Jeśli one nie pomogły, szedł w ruch Gaviscon - wyssać tabletkę albo wypić zawiesinę i szybko spać póki zgaga śpi ;)


Sposób 2
Poduszka-wałek na dobry sen.
Kiedy mój małżonek przeczytał poprzedni wpis o gadżetach dla dzieci, zapytał czemu nie napisałam o mojej poduszce. Tak, wciąż pamięta, że była ona moim najlepszym przyjacielem i towarzyszyła mi nawet w trakcie pobytów w szpitalu. Nie znalazła się na tamtej liście, bo przecież była ona o akcesoriach dla dzieci, a poducha była moim gadżetem. Musiała więc znaleźć się tutaj.
Można ją wykorzystać na wiele sposobów.
źródło: allegro.pl
 
Osobiście do karmienia wolałam jednak mniejszy rogal, który pokazywałam w poprzednim wpisie, ale do spania ta była cudowna. Niechętnie się z nią rozstałam, ale jej miejsce w łóżku zajął Mały Człowiek, więc nie było wyjścia ;) Cenowo mamy spory rozstrzał, ale ja miałam taką: klik i w zupełności wystarczyła. Czy sówki są nadal w modzie wyprawkowej? ;)


Sposób 3
Zaopatrz się w dobre wciągające książki.
Wciągająca lektura pozwoli zapomnieć o dolegliwościach i dłużącym się czasie. Moim przyjacielem nr 2 stał się czytnik e-booków. Tylko pamiętajcie, żeby zalegać z książką na lewym boczku ;)


Sposób 4
To co kobiety lubią najbardziej - zakupy ;)
III trymestr zazwyczaj nie jest okresem, w którym mamy jeszcze siłę na długie wędrówki po sklepach, ale od czego jest internet?  Podobno dla kobiet zakupy są niczym antydepresant, a to idealny czas, jeśli nie najwyższy, by uzupełnić wyprawkę dla maluszka. Nie ma chyba przyjemniejszych zakupów niż kupowanie maleńkich, słodkich ubranek niemowlęcych. Ja, jako leżąca prawie do terminu porodu i to dwa razy, kompletowałam wyprawkę właśnie przez internet i polecam ten sposób. Kupiłam tak wszystko począwszy od wkładek laktacyjnych, a skończywszy na łóżeczku.



Sposób 5
Nie panikuj, przewiduj i planuj!
Nic nie daje takiego poczucia bezpieczeństwa, jak świadomość, że jest się przygotowanym  na różne ewentualności i w pewnym stopniu kontroluje się to, co się dzieje. Nie zakładaj więc, że skoro planujesz rodzić naturalnie, to nie musisz wiedzieć nic na temat cesarskiego cięcia albo że karmienie piersią przyjdzie samo lub trafisz na dobrego doradcę laktacyjnego w szpitalu. Teraz jest czas, żeby się przygotować i w razie W odtworzyć z pamięci, to czego się nauczyło. Pomocna może okazać się szkoła rodzenia albo wizyty u dobrej położnej środowiskowej (taka kameralna szkoła rodzenia ;) ). Zamiast bać się porodu, poszukaj sposobów na łagodzenie bólu i przygotuj plan porodu. Może nie wszystko pójdzie po Twojej myśli, ale mniej rzeczy będzie w stanie Cię zaskoczyć.


Wszystkim przyszłym mamom życzę spokojnych 9 miesięcy i mam nadzieję, że moje rady się przydadzą :)
 


Sekret skutecznej odżywki do rzęs

Z dzisiejszym towarem przyszła do mojej apteki odżywka do rzęs. I to nie byle jaka odżywka, bo taka, którą już jakiś czas temu polecała...


Z dzisiejszym towarem przyszła do mojej apteki odżywka do rzęs. I to nie byle jaka odżywka, bo taka, którą już jakiś czas temu polecała mi koleżanka jako naprawdę skuteczną, a wręcz działającą cuda. Skoro nadarzyła się okazja, musiałam się jej przyjrzeć. Opakowanie super, aż chce się ją mieć. Cena? Hmm... to zależy ile dla kogo są warte piękne rzęsy ;) No i to co mnie najbardziej nurtowało - co ona ma takiego w sobie, że faktycznie działa? Zgodnie z obietnicami zapobiega ona wypadaniu rzęs, stymuluje ich szybszy wzrost i zapewnia bajecznie długie, gęste i mocne rzęsy.  Na opakowaniu dużymi literami napisano, że zawiera keratynę, panthenol i alantoinę. Przeczytałam dwa razy, bo nie dowierzałam. Really? Panthenol i alantoina powodują, że rzęsy są piękne i nie wypadają? No w to to uwierzyć nie mogłam. Postanowiłam więc zajrzeć do rubryczki, która zawsze prawdę Ci powie, lepiej nawet niż stara Cyganka. Ingredients. A tam... Mamy Cię! Bimatoprost.

Czym jest bimatoprost?

Bimatoprost to lek stosowany w leczeniu jaskry. Co więc robi w odżywce do rzęs? Jest de facto jej substancją czynną. Po wprowadzeniu kropli na jaskrę okazało  się, że efektem ubocznym ich  stosowania jest wydłużenie rzęs. Zostało to oczywiście wykorzystane przez producentów kosmetyków.

Dlaczego należy uważać na odżywki z bimatoprostem?

Bo jest to substancja lecznicza, a każda substancja, która leczy ma także działania niepożądane. Kupując niewinną odżywkę do rzęs raczej się ich nie spodziewamy, a okazuje się, że mogą wystąpić. Należą do nich:
- zaczerwienienie, swędzenie oczu
- zmęczenie oczu
- zwiększona wrażliwość na światło
- łzawienie
- pogorszenie wzroku
- hiperpigmentacja (ciemniejsze zabarwienie) tęczówki
- ściemnienie skóry wokół oczu
- bóle głowy
- wzrost ciśnienia krwi (aczkolwiek raczej przy tej ilości, która jest w odżywce efekt ogólnoustrojowy nie powinien wystąpić)

Ważne jest  również, że NIE MOŻE BYĆ STOSOWANY PRZEZ CIĘŻARNE I KARMIĄCE PIERSIĄ.

Ostrożność muszą zachować również osoby chorujące na jaskrę i przyjmujące krople na to schorzenie.

Jest jeszcze jeden minus: odżywki z bimatoprostem są skuteczne póki je stosujemy (efekty widoczne po kilku tygodniach), ale po odstawieniu rzęsy wkrótce wrócą do poprzedniego stanu. Dlaczego? Pamiętacie jeszcze fazy wzrostu włosa z postu o wypadaniu włosów po ciąży? Z rzęsami jest tak samo, a bimatoprost działa na fazę anagenu stymulując ich wzrost. Niestety kiedy przestajemy go stosować, rzęsy wracają do swojego dawnego cyklu wzrostowego.

Tak więc pamiętajcie: czytajmy składy, bo nawet odżywki do rzęs nie są tak niewinne jakby się wydawało ;)

Dlaczego włosy po ciąży wypadają?

Nasze ciało po porodzie zmienia się i tego każda młoda mama raczej się spodziewa. Nie każda natomiast spodziewa się tego, co się stanie z je...

Nasze ciało po porodzie zmienia się i tego każda młoda mama raczej się spodziewa. Nie każda natomiast spodziewa się tego, co się stanie z jej włosami, a na nie ciąża również ma wpływ. W kilka tygodni po porodzie młoda mama zdaje sobie sprawę, że nagle zaczęły wypadać jej włosy. Ba, czasami wręcz wychodzą garściami.

 

 Dlaczego tak się dzieje?


Odpowiedź jest prosta- za ten efekt odpowiedzialne są hormony. Okres ciąży, połogu i laktacji to czas istnej burzy hormonalnej. W ciąży mamy do czynienia z podwyższonym poziomem estrogenu, który to hormon odpowiedzialny jest również za zahamowanie wypadania włosów. Przez te magiczne 9 miesięcy ciężarna zauważa, że czupryna jest jakby bujniejsza, a odpływ prysznica nie wymaga tak często czyszczenia z włosów ;) Niestety w przyrodzie musi być równowaga i kiedy po porodzie poziom estrogenu spada, włosy zaczynają wypadać. Wypadają zarówno te, które wypadałyby normalnie (a jest to około 100 włosów dziennie), jak i te "zaległe". Stąd efekt, który często budzi panikę wśród młodych mam.
Każdy włos przechodzi przez 3 fazy: wzrostu (anagen), przejściową (katagen) i spoczynku mieszka włosowego (telogen). W fazie przejściowej włos przygotowuje się do wypadnięcia, zaś w trzeciej fazie- telogenie- wypada, by zostać zastąpiony nowym. Estrogen powoduje, że włosy pozostają w fazie anagenu, nie przechodząc w katagen. Po ciąży cykl życiowy włosa ulega odblokowaniu i włosy masowo wypadają.

Jak sobie z tym radzić?


Tu aż prosi się o nazwę cudownego preparatu, który powstrzyma wypadanie włosów, ale że nie jest to artykuł sponsorowany, to mogę Wam zdradzić jakie jest najlepsze lekarstwo: CZAS. Niestety hormony robią swoje, więc nie wpadajmy w panikę. Potrzeba ok. 6 miesięcy żeby wszystko się unormowało i włosy wróciły do dawnego stanu. Wkrótce zapewne pojawią się nowe baby hair i pozostaje uzbroić się w cierpliwość i czekać aż urosną. Oczywiście nie jesteśmy całkiem bezradne. Można spokojnie wspierać włosy odpowiednimi szamponami, odżywkami czy olejowaniem.  Tylko bez paniki, bo stres zwiększa wypadanie włosów ;)
Warto zadbać również o odpowiednią dietę, bogatą w mikro- i makroelementy, a także witaminy z grupy B. Szczególnie ważne jest to, jeśli karmi się piersią, gdyż do mleka, niezależnie od naszej diety, przejdzie odpowiednia dla potrzeb dziecka ilość składników odżywczych, a jeśli nie dostarczymy ich z dietą wystarczająco, to niedobory odczujemy na własnej skórze... i włosach :)
Jeśli zaś chodzi o suplementy diety na porost włosów, to należy być ostrożnym podczas karmienia piersią. Oczywiście rynek farmaceutyczny wychodzi na przeciw każdej potrzebie, więc są już dostępne specjalne suplementy na włosy dla karmiących. Jeśli decydujemy się na tabletki, to warto sięgnąć właśnie po taki preparat, któremu ktoś się przyjrzał pod kątem wpływu na karmione dziecko. Dodatkowo trzeba pamiętać, że jeśli wspomagamy się kompleksem witamin dla karmiących, to zawiera on po części te same składniki, co ten na włosy, więc uwaga na dawki!

Tak więc cierpliwość, spokój, dobra odżywka i witamy wiosnę drogie mamy :)


Czy wiesz czym smarujesz siebie i dziecko? O szkodliwych składnikach kosmetyków.

Obecnie, co mnie bardzo cieszy,  coraz silniej rozwija się trend, by czytać etykiety przed zakupem produktów. Dotyczy to zarówno produktów s...

Obecnie, co mnie bardzo cieszy,  coraz silniej rozwija się trend, by czytać etykiety przed zakupem produktów. Dotyczy to zarówno produktów spożywczych, jak i kosmetyków. Dzisiaj chciałam wspomnieć o tych drugich, jako, że również są częścią mojej pracy. W końcu na ogół po kosmetyki do specjalistycznej pielęgnacji niemowląt udajemy się do apteki i półki w magazynie aptecznym uginają nam się od najróżniejszych rodzajów żeli, emulsji, balsamów i szamponów dla dzieci. Czy wszystkie są warte uwagi i wydawanych na nie pieniędzy? Niekoniecznie. Wiele z nich zawiera substancje, które mogą być szkodliwe, a wręcz toksyczne. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku kosmetyków drogeryjnych.



 Poniżej przedstawiam listę substancji, które można znaleźć w kosmetykach, zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci, a które mają udowodnione szkodliwe działanie lub są o nie podejrzane.

* Dioksan (1,4-dioxane) - substancja pełniąca funkcję rozpuszczalnika, ale także powstająca w wyniku reakcji chemicznych innych składników kosmetyku. Stąd może nie być jej na etykiecie, podczas gdy niestety faktycznie jest tam jako zanieczyszczenie.  Dlaczego to źle? Ma on działanie drażniące, wywołuje przesuszenie skóry i stan zapalny. Dodatkowo dobrze wchłania się przez skórę i może dawać efekty ogólnoustrojowe. Należą do nich uszkodzenie nerek, wątroby, płuc, wzroku i układu nerwowego. Jakby tego było mało, ma on potwierdzone działanie kancerogenne (rakotwórcze) i jest teratogenny, a więc przeciwwskazany w trakcie ciąży. Przenika również do mleka matki, więc wystrzegać się go powinny również karmiące. Źródłami zanieczyszczenia dioksanem są często np. PEGi i substancje z "eth" w nazwie (np. polyETHylene). Jedno z badań wykazało, że 50% kosmetyków zawierających je w składzie jest zanieczyszczonych dioksanem.




* Etanoloaminy (MEA, DEA, TEA) - wykazują działanie drażniące, a w wyniku reakcji chemicznych tworzą kancerogenne niztrozaminy.

* Formaldehyd - również znany karcynogen. Raczej nie spotyka się  go w kosmetykach dla dzieci w tej formie, ale można spotkać związki, które go uwalniają np. DMDM/MDM Hydantoin, Diazolidinyl Urea, Methenamine. Uwaga również na formaldehyd zawarty w odżywkach do paznokci. Szczególnie niepolecany oczywiście ciężarnym i karmiącym.

* Parabeny (Methyl, Ethyl, Propyl, Butyl- paraben)-  konserwanty dodawane w celu przedłużenia trwałości kosmetyku. Mogą wywoływać reakcje alergiczne, pokrzywki itp. Mogą wchłaniać się do krwi i działać ogólnie. Wykazują działanie estrogenne. Wciąż dyskutowane jest również wynikające z tego działanie rakotwórcze.

* PEG (Polyethylene Glycol, Glikol polietylenowy) - zatyka pory, powoduje pokrzywkę, świąd i pękanie naskórka, a co najważniejsze może być zanieczyszczony wspomnianym wyżej dioksanem.

* SLS (Sodium Lauryl Sulfate)  i SLES (Sodium Laureth Sulfate) - syntetyczne detergenty popularnie wykorzystywane ze względu na niską cenę i dobre właściwości pianotwórcze. Powodują przesuszenie skóry, podrażnienie, świąd. Zaburzają pracę gruczołów. Mają działanie drażniące na oczy. Powodują łamliwość i rozdwajanie się włosów. Mogą być skażone rakotwórczym dioksanem. Postuluje się ich działanie mutagenne, kancerogenne oraz wpływ na gospodarkę hormonalną.

* Phenoxyethanol - wywołuje pokrzywkę i wypryski

* Talk -  ta niewinnie wyglądająca i kiedyś popularnie stosowana substancja ma udowodnione działanie rakotwórcze- stosowana w okolicach intymnych powoduje kilkukrotny wzrost ryzyka zachorowania na raka jajnika

* Oleje mineralne, parafina- bardzo często stosowane w kosmetykach dla dzieci. Nie są aż tak niebezpieczne jak poprzednicy, ale zatykają pory, absorbują kurz i bakterie, uniemożliwiają oddychanie skóry i wydzielanie potu. Nie regenerują skóry, a jedynie natłuszczają ją powierzchniowo, przy czym uniemożliwiają wnikanie w nią innych substancji aktywnych obecnych w kosmetyku. Bezpieczeństwo olei mineralnych również jest dyskutowane, ze względu na możliwe zanieczyszczenia np. PAHs, które to wg badań zwiększają ryzyko rozwoju raka piersi.

* Triclosan- antyseptyk, który stosowany długotrwale działa rakotwórczo. Jest również teratogenny. Zakazany w ciąży i przy karmieniu piersią.

* Fragrance/Parfum - czyli po prostu substancje zapachowe. Pod tą nazwą mogą kryć się najróżniejsze składniki, w tym uczulające, drażniące, a nawet kancerogenne. Jeśli producent nie wymienia substancji z nazwy, to może to być dosłownie wszystko...




Przygotowując się do tego wpisu przeczytałam wiele artykułów i publikacji znalezionych zarówno na polskich, jak i zagranicznych stronach. Sprawa jest skomplikowana, bo w grę wchodzą duże pieniądze jakie zarabiają koncerny, a wtedy ciężko o obiektywne fachowe opinie i łatwo popaść w skrajności. "Niezależni" naukowcy kontra teorie spiskowe i komu wierzyć? Jedni odpierają argumenty drugich i walka trwa. Moim zdaniem, lepiej dmuchać na zimne i ograniczać szkodliwe składniki. Zwłaszcza, że trzeba pamiętać o tym, że eksponujemy się na nie codziennie przez wiele lat, a nie jest to jednorazowe użycie.  Trzeba wziąć pod uwagę ryzyko kumulacji toksyn w organizmie i pamiętać, że skóra dzieci jest dla nich bardziej przepuszczalna. Kolejną grupą, która powinna być szczególnie ostrożna są kobiety w ciąży i karmiące ze względu na ryzyko uszkodzenia płodu i przenikania toksyn do mleka.
 Ja z kosmetyków dla dzieci stosuję tylko to, co konieczne tzn. nie nacieram ich profilaktycznie żadnymi balsamami, emulsjami czy kremami skoro nie mają problemowej skóry. Stosuję jedynie płyny do kąpieli i szampony, a kremy na konkretne problemy tzn. w razie wysypki czy odparzenia. Specyfiki myjące staram się dobierać tak, żeby zawierały jak najmniej składników z powyższej listy. A jaka jest Wasza taktyka? Co znaleźliście na etykietach Waszych kosmetyków?


Leki w ciąży - cz.II

 Kategorie bezpieczeństwa   wg   FDA dla najpopularniejszych leków . LEKI PRZECIWBÓLOWE : * paracetamol (Apap, Panadol)- kat.B, ...

 Kategorie bezpieczeństwa wg FDA dla najpopularniejszych leków.



LEKI PRZECIWBÓLOWE:
* paracetamol (Apap, Panadol)- kat.B, jest lekiem uznawanym za najbezpieczniejszy spośród przeciwbólowych
* kwas acetylosalicylowy (Aspirin, Polopiryna, Asprocol, Acard) - kat.D
* ibuprofen (Ibum, Nurofen, Ibuprom) - w I i II trymestrze kat.B, w III już D
* naproksen (Naxii) - w I i II trymestrze kat.B, w III już D
* ketoprofen (Ketonal) - w I i II trymestrze kat.B, w III już D
Niesteroidowe leki przeciwzapalne (czyli wszystkie poza paracetamolem) w III trymestrze stwarzają ryzyko przedwczesnego zamknięcia przewodu tętniczego Botalla u płodu. Mogą również wydłużać okres porodu i zmniejszać ilość płynu owodniowego.
* metamizol sodu (Pyralgin) - nie został sklasyfikowany przez FDA, gdyż w USA w ogóle nie jest dopuszczony do obrotu. Jak łatwo się domyślić, nie należy go stosować na żadnym etapie ciąży.


LEKI PRZECIWALERGICZNE:
* klemastyna (Clemastinum) - kat.C
* loratadyna ( Flonidan) - kat.B
* cetyryzyna ( Allertec, Zyrtec, Amertil)- kat.B
Niewiele jest badań dotyczących loratadyny i cetyryzyny, więc, mimo iż są w kategorii B, powinny one być stosowane tylko w razie konieczności.
* feksofenadyna (Allegra)- kat.C
* desloratadyna (Aerius, Dehistar) - kat.C


Najbezpieczniejsze ANTYBIOTYKI: penicyliny (np.Amotaks), cefalosporyny I generacji (np. Duracef, ale cefadroksyl i cefaleksyna są przeciwwskazane w I trymestrze), azytromycyna (Azimicin, Sumamed).


PRZEZIĘBIENIE

Kategorie bezpieczeństwa wg FDA dla najpopularniej stosowanych substancji:
* chlorfeniramina - kat.B
* pseudoefedryna (Apselan, Sudafed)- kat.B
* dekstrometorfan (Acodin)- kat.C
* xylometazolin, oxymetazolin- kat.C
* chlorheksydyna (Sebidin) - kat.B
* kodeina (Thiocodin)- kat.C
* gwajafenezyna (Guajazyl, Vicks, Sudafed muco)- kat.C
* fenylefryna (Coldrex, Febrisan, Theraflu) - kat.C

Suplementy dedykowane ciężarnym:
- Prenalen - w jego składzie znajdują się koncentraty z soków z czarnej porzeczki i maliny, witamina C i wyciąg z czosnku. Plus za to, że wyciąg jest standaryzowany. Minus: zwłaszcza w pierwszym trymestrze połączenie słodkiego soku malinowego z silnym aromatem czosnku może okazać się nie do przełknięcia przy męczących mdłościach.
- Prenalen Gardło- sok malinowy w proszku, mała dawka wit.C i wyciąg z propolisu
- Prenatal GripCare- czosnek, dzika róża, aronia, wit. C i D3, cynk

Czym jeszcze bezpiecznie zwalczać objawy przeziębienia?
* inhalacjami z soli fizjologicznej
* maścią majerankową
* syropem z cebuli
* Tantum verde lub odpowiednikami: Uniben, Septolux
* witaminą C
* wodą morską
* pastylkami z porostu islandzkiego- Isla


ZGAGA:
-Gaviscon do żucia lub w zawiesinie
- Rennie

INNE:
* chrom- kat.C
* kapsaicyna- kat.C
* loperamid - kat.B
* melatonina - kat.C
* olej rycynowy - kat.X
* omeprazol (Bioprazol) - kat.C
* liść senesu - kat.C
W przypadku zaparć najbezpieczniej jest stosować Lactulosę. Ziołowe środki takie jak liść senesu, kora kruszyny czy korzeń rzewienia powodują przekrwienie narządów w obrębie miednicy i nie powinny być stosowane w ciąży.