6/10/2016
Ciąża to magiczny czas, ale też momentami bardzo trudny. Mówi się, że to nie choroba, ale nie oszukujmy się - mdłości, zgaga, puchnięcie, b...
Ciąża to magiczny czas, ale też momentami bardzo trudny. Mówi się, że to nie choroba, ale nie oszukujmy się - mdłości, zgaga, puchnięcie, bóle kręgosłupa to wszystko nie są objawy, które powodują, że czujemy się kwitnąco. Dla wielu kobiet najtrudniejszy okazuje się III trymestr, kiedy czują się ociężałe, a duże już dziecko uciska na różne narządy powodując dyskomfort. Poza radością czują wtedy zniecierpliwienie i nierzadko zadają sobie pytanie: "Kiedy ono wreszcie wyjdzie?". Nie zamierzam jednak podawać Wam sposobów na przyspieszenie porodu. Dajmy maluszkowi tyle czasu, ile potrzebuje. Podpowiem Wam za to, jak umilić sobie ten ostatni trymestr, by czas oczekiwania się nie dłużył i mijał jak najbardziej komfortowo.
Sposób 1
Miej zawsze pod ręką, na stoliku nocnym, migdały i Gaviscon.
To był mój zestaw obowiązkowy przed snem. Oczywiście jest to sposób na zgagę, która męczy prawie każdą ciężarną. Jeśli Cię ominęła, zazdroszczę ;) Zawsze przed snem, ale i w trakcie dnia, w razie ataku zgagi ratowałam się migdałami. Jeśli one nie pomogły, szedł w ruch Gaviscon - wyssać tabletkę albo wypić zawiesinę i szybko spać póki zgaga śpi ;)
Sposób 2
Poduszka-wałek na dobry sen.
Kiedy mój małżonek przeczytał poprzedni wpis o gadżetach dla dzieci, zapytał czemu nie napisałam o mojej poduszce. Tak, wciąż pamięta, że była ona moim najlepszym przyjacielem i towarzyszyła mi nawet w trakcie pobytów w szpitalu. Nie znalazła się na tamtej liście, bo przecież była ona o akcesoriach dla dzieci, a poducha była moim gadżetem. Musiała więc znaleźć się tutaj.
Można ją wykorzystać na wiele sposobów.
źródło: allegro.pl
Osobiście do karmienia wolałam jednak mniejszy rogal, który pokazywałam w poprzednim wpisie, ale do spania ta była cudowna. Niechętnie się z nią rozstałam, ale jej miejsce w łóżku zajął Mały Człowiek, więc nie było wyjścia ;) Cenowo mamy spory rozstrzał, ale ja miałam taką: klik i w zupełności wystarczyła. Czy sówki są nadal w modzie wyprawkowej? ;)
Sposób 3
Zaopatrz się w dobre wciągające książki.
Wciągająca lektura pozwoli zapomnieć o dolegliwościach i dłużącym się czasie. Moim przyjacielem nr 2 stał się czytnik e-booków. Tylko pamiętajcie, żeby zalegać z książką na lewym boczku ;)
Sposób 4
To co kobiety lubią najbardziej - zakupy ;)
III trymestr zazwyczaj nie jest okresem, w którym mamy jeszcze siłę na długie wędrówki po sklepach, ale od czego jest internet? Podobno dla kobiet zakupy są niczym antydepresant, a to idealny czas, jeśli nie najwyższy, by uzupełnić wyprawkę dla maluszka. Nie ma chyba przyjemniejszych zakupów niż kupowanie maleńkich, słodkich ubranek niemowlęcych. Ja, jako leżąca prawie do terminu porodu i to dwa razy, kompletowałam wyprawkę właśnie przez internet i polecam ten sposób. Kupiłam tak wszystko począwszy od wkładek laktacyjnych, a skończywszy na łóżeczku.
Sposób 5
Nie panikuj, przewiduj i planuj!
Nic
nie daje takiego poczucia bezpieczeństwa, jak świadomość, że jest się
przygotowanym na różne ewentualności i w pewnym stopniu kontroluje się
to, co się dzieje. Nie zakładaj więc, że skoro planujesz rodzić
naturalnie, to nie musisz wiedzieć nic na temat cesarskiego cięcia albo
że karmienie piersią przyjdzie samo lub trafisz na dobrego doradcę
laktacyjnego w szpitalu. Teraz jest czas, żeby się przygotować i w razie
W odtworzyć z pamięci, to czego się nauczyło. Pomocna może okazać się
szkoła rodzenia albo wizyty u dobrej położnej środowiskowej (taka
kameralna szkoła rodzenia ;) ). Zamiast bać się porodu, poszukaj
sposobów na łagodzenie bólu i przygotuj plan porodu. Może nie wszystko
pójdzie po Twojej myśli, ale mniej rzeczy będzie w stanie Cię zaskoczyć.
Wszystkim przyszłym mamom życzę spokojnych 9 miesięcy i mam nadzieję, że moje rady się przydadzą :)
6/08/2016
Postanowiłam sięgnąć wstecz pamięcią i podsumować, które rzeczy/gadżety/akcesoria przydały mi się najbardziej przy dzieciach. Nie będę tu pi...
Postanowiłam sięgnąć wstecz pamięcią i podsumować, które rzeczy/gadżety/akcesoria przydały mi się najbardziej przy dzieciach. Nie będę tu pisać o oczywistych rzeczach, które muszą się znaleźć w każdej wyprawce, typu ubranka i kosmetyki, ale o tych, na które decydujemy się dodatkowo, ale które, moim zdaniem, jako podwójnej mamy, warto kupić. Wybrałam 6 takich akcesoriów. Oto one (kolejność opisywania przypadkowa, gdyż wszystkie były przydatne, w zależności od sytuacji):
1. Rogal do karmienia - był szczególnie zbawienny przy starszej córce, która urodziła się malutka i bardzo niewygodnie było mi ją karmić bez niego. Nie rozstawałam się z nim na krok. Przy młodszym, wyjściowo kilogram większym od siostry, było mi już nieco łatwiej, ale wciąż uważam, że w to ułatwienie warto zainwestować. Szczególnie przydaje się mamom z mniejszym biustem, gdzie raczej nie da rady podstawiać piersi bez zginania się. Poduszka rozwiązuje problem bolącego przy długim karmieniu kręgosłupa czy cierpnących od trzymania dziecka rąk. Po prostu kładziemy ją na kolana, na nią maluszka i gotowe :) Warto zwrócić uwagę, by miała solidne, nie zbijające się i nie zapadające wypełnienie, bo inaczej po pewnym czasie przestanie spełniać swoją funkcję. Ja dostałam swoją w spadku po kuzynce (dzięki Kasia :*), ale coś podobnego znajdziecie tutaj
źródło: ceneo.pl
2. Huśtawka / bujaczek - dla każdego niemowlaka przychodzi taki moment, że leżenie w łóżeczku i patrzenie w sufit staje się zbyt nudne. Przychodzi on szybciej niż byśmy się spodziewali. Dziecko chce być tam gdzie mama, widzieć co ona robi i obserwować świat nie zza szczebelków swojego łóżeczka. Wtedy z pomocą przychodzi nam leżaczek lub huśtawka, którą można zabrać ze sobą do każdego pomieszczenia i bezpiecznie położyć w nim dziecko, kiedy na przykład gotujemy obiad, wieszamy pranie czy nawet bierzemy prysznic. Kto miał do czynienia z High Need Baby, wie jak czasem ciężko wygospodarować tę chwilę, żeby zrobić cokolwiek koło siebie ;) Jeśli dodatkowo wybierzemy huśtawkę zamiast leżaczka, to będziemy mogli skorzystać z uspakajającego bujania bez ruszania ręką (no dobra, trzeba się najpierw ruszyć i wcisnąć jeden przycisk, ale potem już laba ;) ). Przy wyborze warto zwrócić uwagę, by huśtawka miała pięciopunktowe pasy i bezwzględnie pamiętać o ich zapinaniu, bo w innym wypadku dziecko może wypaść.
My mieliśmy huśtawkę firmy Bright Starts z motywem ślimaczka i biedronki. Obecnie służy już trzeciemu dziecku, bez najmniejszych awarii i wcale nie widać po niej, że ma już te 6 lat ;)
źródło: ceneo.pl
3. Suszarka - to może nie do końca gadżet dla dziecka, ale prawda jest taka, że odkąd Mały Człowiek przyszedł na świat, to on używał jej częściej niż ja :D Chodzi tu oczywiście o biały szum, o którym już pewnie słyszeliście (a może nie?). Starsza Siostra była zupełnie odporna na wszelkie szumy, więc zupełnie nie rozumiałam wtedy o co to wielkie halo z suszarką i białym szumem. Zrozumiałam, kiedy na świat przyszedł No.2 i odtąd suszarka stała się naszym najlepszym przyjacielem. Można ją też zastąpić szumem odtwarzanym z telefonu, o ile dziecko da się nabrać. Nasze nie dawało :P Dopiero po kilku miesiącach nauczyliśmy go tej bardziej ekonomicznej dla nas wersji z nagraniem. Póki nie dawał się oszukać podróbką, zdarzało się, że musieliśmy kreatywnie używać okapu w kuchni bądź farelki z wyłączonym grzaniem :D Dlatego suszarka to mój "must have" ;) Teraz jest też nowy wynalazek, czyli miś-szumiś, ale nie testowałam, więc się nie wypowiadam.
4. Bidon ze słomką - jedyna forma podawania picia, którą akceptowały moje dzieci. Oboje zgodnie wzgardzili niekapkami, kubkiem Lovi, młodszy również butelką, więc u nas na spacer tylko i wyłącznie bidon ze słomką. Kilka miesięcy temu dostaliśmy bidon Primamma 2w1 i jego gorąco polecam, bo polubiliśmy się z nim bardzo. Więcej o nim pisałam tutaj.
A teraz dwa produkty z apteki, które zagościły na dobre w naszym domu:
5. Inhalator - z doświadczenia widzę, że zazwyczaj przydaje się już w pierwszym roku życia, zwłaszcza jeśli dziecko jest alergikiem lub ma starsze rodzeństwo. Myślę, że warto pomyśleć o nim już za wczasu, żeby potem w razie choroby nie kupować na szybko byle czego, bo nie zawsze w aptece jest duży wybór takich sprzętów. O tym jak wybrać dobry inhalator pisałam tutaj, zaś więcej o inhalacjach dowiecie się stąd. Osobiście mam inhalator taki jak na obrazku i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Dodatkowo sprzedawany jest z fajnym akcesorium o nazwie Rino Shower, które można wykorzystać przy katarze i do oczyszczania zatok :) Cena, jak za zestaw, też nie jest najgorsza. Sprawdźcie sami np. tu
źródło: ceneo.pl
6. BLF 100 - Nie akcesorium, ani też gadżet, ale preparat, którego jakoś nie potrafię się pozbyć ze swojej apteczki :D Dlatego też, z racji specyfiki mojego bloga, pozwoliłam sobie umieścić go na tej liście. Rzadko kiedy zdarza mi się być tak zadowoloną z działania jakiegoś preparatu dostępnego bez recepty. Polecam go wszystkim mającym problem z chorowitymi dziećmi. Dlaczego, pisałam już w poście o laktoferynie. Obecnie używam go doraźnie, kiedy ktoś z domowników jest chory, żeby uchronić dzieci od zachorowania lub zaraz przy pierwszych objawach przeziębienia i dzięki niemu przechodzi ono szybko i bez powikłań. Zdecydowanie lepszy niż srebro koloidalne :P Niestety firma Bayer, która obecnie jest importerem tego preparatu, nie zapłaciła mi za tę promocję, gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości :P Może chociaż przyśle mi kilka opakowań w ramach wdzięczności? ;) Bo cena niestety nie jest mała. Warto też szukać promocji, bo rozbieżność potrafi być bardzo duża: http://www.ceneo.pl/25761507#crid=75874&pid=10102