Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magnez. Pokaż wszystkie posty

Jaki magnez dla dziecka?

Wielkimi krokami zbliża się wrzesień, a wraz z nim początek szkoły. Rok szkolny to okres wytężonej pracy umysłowej i większego poziomu stre...

Wielkimi krokami zbliża się wrzesień, a wraz z nim początek szkoły. Rok szkolny to okres wytężonej pracy umysłowej i większego poziomu stresu, a to jedne z przyczyn zwiększonej utraty magnezu. Suplementacja magnezu jest bardzo popularna wśród dorosłych, a tymczasem okazuje się, że najmłodsi również mogą jej potrzebować. Zdamy sobie z tego sprawę zwłaszcza, kiedy zastanowimy się nad źródłami magnezu w pożywieniu. Są to m.in. ciemne pieczywo, orzechy, rośliny strączkowe, otręby. Niestety z reguły nie są to produkty znajdujące się na top liście przysmaków naszych najmłodszych, toteż nietrudno u nich o niedobory magnezu. Mogą się one objawiać trudnościami z koncentracją, problemami z nauką, rozdrażnieniem, nerwowością, bezsennością. Jeśli uznacie, że Waszemu maluchowi również przydałoby się uzupełnienie magnezu, to czytajcie dalej,a dowiecie się jaki magnez dla dziecka wybrać.




Jak wybrać preparat magnezowy dla dziecka?


Jak zwykle, na rynku mamy dostępne preparaty o statusie leku i suplementy diety. Jaka jest przewaga leku nad suplementem możecie sobie przypomnieć tutaj . O przyswajalności magnezu było zaś co nieco tu. Oto preparaty magnezowe, które można podawać dzieciom:

Laktomag B6
70mg magnezu w postaci wodoroasparaginianu

Plusy:
- lek, a nie suplement
- dość dobrze przyswajalna forma magnezu
- tabletki o smaku bananowym, rozkrusza się przed podaniem i zawiesza w wodzie lub dziecko je rozgryza i popija
- można podawać już od 1 roku życia

Minusy:
- kontrowersyjny aspartam w składzie


Magne B6
48mg magnezu w postaci mleczanu, dla dzieci od 6 roku życia

Plusy:
- lek, a nie suplement
- dobrze przyswajalna forma magnezu

Minusy:
- tabletki należy połykać w całości, co niektórym dzieciom może sprawić problem


Magsolvit B6
48mg magnezu w postaci glukonianu i mleczanu, dla dzieci powyżej 4 roku życia

Plusy:
- lek w przyjaznej formie syropu
- dobrze przyswajalna forma magnezu


Magnefar B6 junior
90mg magnezu w postaci glukonianu i cytrynian, od 3 lat

Plusy:
- dobrze przyswajalna forma magnezu
- łatwe podanie - malinowy syrop

Minusy:
- suplement diety


Chela-Mag B6 junior
150mg magnezu w formie chelatu, powyżej 3 roku życia

Plusy:
- wysoka dawka magnezu

Minusy:
- suplement diety
- mniejsza przyswajalność niż soli organicznych magnezu


Zdrovit Magnum junior
140mg magnezu w postaci pidolanu i cytrynianu, od 3 roku życia

Plusy:
- duża i dobrze przyswajalna dawka magnezu

Minusy:
-suplement diety


Hartuś Magnez
100mg magnezu w postaci mleczanu, dla dzieci powyżej 3 roku życia

Plusy:
- dobrze przyswajalna forma magnezu
- słodzony izomaltulozą zamiast tradycyjnym cukrem
- bez konserwantów, sztucznych aromatów i sztucznych barwników

Minusy:
- suplement diety
- duża ilość płynu do przyjęcia w jednej dawce - aż 15ml


Plusssz Magnez Uczeń
150mg magnezu w postaci mleczanu i pidolanu, zalecany powyżej 6 roku życia

Plusy:
- duża dawka dobrze przyswajalnego magnezu

Minusy:
- suplement diety


Magmisie
28,5mg magnezu w postaci cytrynianu w 1 żelku, powyżej 3 roku życia

Plusy:
- cytrynian, czyli dobrze przyswajalna forma magnezu

Minusy:
- suplement diety
- duża zawartość cukru i syropu glukozowego
- dzienna dawka zapewniająca rozsądny poziom magnezu to nawet 6 żelków, więc opakowanie odpowiada zaledwie 5-dniowej kuracji

I co sądzicie o preparatach magnezowych dla dzieci? Znaleźliście coś odpowiedniego dla Waszych pociech? Muszę przyznać, że w porównaniu z tymi dla dorosłych wypadają one całkiem nieźle. Zauważyliście, że dzieciom nie próbują wciskać prawie nieprzyswajalnych tlenków czy węglanów? Zbiorczy plus dla producentów za odrobinę sumienia ;)
Na nowy rok szkolny życzę dzieciakom lekkiej nauki i braku problemów z koncentracją, a w razie gdyby jednak wystąpiły, to już wiecie czego szukać :)

Człowiek nie gąbka, czyli krytycznym okiem o kąpielach w magnezie i oliwce magnezowej

Ostatnio kilka osób zwróciło się do mnie z pytaniem co sądzę o kąpielach w magnezie jako sposobie na uzupełnianie jego niedoborów. Przyz...



Ostatnio kilka osób zwróciło się do mnie z pytaniem co sądzę o kąpielach w magnezie jako sposobie na uzupełnianie jego niedoborów. Przyznam, że nigdy nie przyszło mi do głowy, by suplementować go poprzez kąpiele. Zagłębiłam się więc w odmęty alternatywnych sposobów leczenia, żeby poznać źródło tych rewelacji.

Z tego, co udało mi się ustalić, to trend ten przyszedł do nas z USA, gdzie pewien amerykański "doktor" napisał całą książkę na temat tranderamlnego stosowania magnezu, otworzył swoją klinikę i zrobił na tym dobry biznes. Pomysł miał całkiem niezły, trzeba przyznać, gdyż taki sposób na dostarczanie magnezu byłby łatwy, przyjemny, może nawet odrobinę tańszy dla pacjenta, a przede wszystkim byłby rozwiązaniem dla osób, które nie chcą obciążać żołądka łykając tabletki lub nie tolerują magnezu w tej formie i cierpią na dolegliwości żołądkowe po jego zażyciu. Opracowano więc sposób na dostarczanie go przez skórę. W zasadzie "opracowano" to zdecydowanie zbyt duże słowo. Sposób polega bowiem na zakupieniu w sklepie internetowym z odczynnikami (ach jak ja uwielbiam te odczynniki ;) ) chlorku magnezu sześciowodnego i wsypywaniu go po 1-2 szklanki do kąpieli. W takim roztworze moczymy się po 30 minut dwa razy w tygodniu i voila- niedobory magnezu mijają. Innym sposobem jest przyrządzenie tzw. oliwki magnezowej, czyli de facto roztworu soli magnezu, gdyż łączymy ją tylko z wodą destylowaną, bez dodatku żadnych olei. Taką oliwką spryskuje się ciało i zapomina o niedoborach magnezu. Możemy wyczytać, że dostarczamy w ten sposób magnez w sposób bezstratny (100% przyswajalności???), przez największy organ naszego ciała, jakim jest skóra. Ten "największy organ naszego ciała" i skóra jako najlepszy sposób transportu leków są powtarzane jak mantra na prawie wszystkich stronach, na które trafiłam. Aż mnie dziwi, że mało kto to kwestionuje, bo wystarczy nieco ruszyć głową, by zdać sobie sprawę, że te wszystkie piękne obietnice mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Tak więc ruszamy głową:

Dlaczego chlorek magnezu stosowany transdermalnie to ściema?


Moim zdaniem niestety kolejny raz mamy do czynienia jedynie z biznesem wykorzystującym ludzką nieświadomość. Dlaczego? Otóż ten nasz organ o największej powierzchni, jakim jest skóra, spełnia kilka funkcji, z których jedną z najważniejszych jest funkcja barierowa. Tak, ma on zgodnie z zamysłem natury chronić nas przed czynnikami zewnętrznymi, w tym wnikaniem szkodliwych substancji czy mikroorganizmów do wnętrza organizmu. I trzeba naturze przyznać, że zrobiła to na tyle sprytnie, że skóra faktycznie bardzo dobrze spełnia swoją rolę. Składa się ona z kilku warstw, które substancjom z zewnątrz wcale nie tak łatwo przeniknąć by dostać się do krwi. Chlorek magnezu nie jest tu bynajmniej wyjątkiem. Naukowcy od lat trudzą się nad wymyśleniem sposobu na transdermalne podawanie leków. Tak, znachorzy nie pierwsi wpadli na ten pomysł. Niestety bariera skóry jest trudna do pokonania w takim stopniu, by osiągnąć pożądane stężenie leku we krwi. Do tej pory udało się opracować systemy transdermalne jedynie dla 17 substancji (nie ma wśród nich magnezu). I nie są to bynajmniej kąpiele, a specjalne plastry, które zawierają dodatkowo promotory wchłaniania osłabiające barierę skóry. Głównym "hamulcem" jest tutaj tzw. stratum corneum, czyli warstwa rogowa skóry, która zapewnia bardzo efektywną ochronę przed przenikaniem substancji z zewnątrz. Trzeba ją naruszyć, żeby w ogóle mówić o wchłanianiu leków w głąb kolejnych warstw.
Dodatkowo lata badań naukowców pozwoliły na określenie, jakie warunki musi spełniać substancja dobrze przenikająca przez skórę. Musi ona być:
- lipofilowa (czyli rozpuszczać się w tłuszczach)
- niepolarna (niejonowa)
- mieć małą masę cząsteczkową <500 Da

Chlorek magnezu sześciowodny, który polecają nam do sporządzania "oliwy" i kąpieli jest zaś: hydrofilowy, czyli lubi się z wodą, a nie z tłuszczami, polarny i jedynie masa cząsteczkowa nie dyskwalifikuje go do wnikania wgłąb skóry. Niemniej sama masa nie wystarczy, pozostałe właściwości wystarczają by skutecznie powstrzymać go przed wchłonięciem do krwi.

Badania nad wchłanianiem magnezu przez skórę


Propagatorzy tej metody powołują się również na badania naukowe, które potwierdzają unikalnie wysokie wchłanianie magnezu przez skórę. I tym razem liczyli chyba jednak na to, że nikomu nie będzie chciało się do tych badań sięgnąć i je przeczytać. Wy nie musicie, bo zrobiłam to za Was ;) (chociaż gdyby ktoś chciał samodzielnie to służę linkiem :) ). Jeśli chodzi o obiektywne badania dotyczące kąpieli w magnezie to mamy takowe jedno. Dotyczyło kąpieli z dodatkiem soli pochodzących z Morza Martwego, które to są bardzo bogate właśnie w magnez. O dziwo, na niektórych stronach podawane jest ono jako dowód na wchłanianie magnezu przez skórę. Chyba jedynie dlatego, że ktoś nie umie czytać ze zrozumieniem... Jakie były rezultaty badania? Wykazało ono, że magnez z Morza Martwego poprawia barierę skórną! A skoro poprawia barierę, to wręcz osłabia przenikanie przez skórę, a nie wręcz przeciwnie- sam się przez nią przedostaje. Dodatkowo kąpiel taka działa nawilżająco, zmniejsza zaczerwienienia i stany zapalne skóry. Ogólnie ma dobroczynny wpływ, zwłaszcza dla problemowej skóry, ale właśnie- TYLKO DLA SKÓRY. Ani słowa o wchłonięciu magnezu do krwi i uzupełnieniu niedoborów.

Są też krypto-badania, na które to właśnie powołują się na stronach reklamujących chlorek magnezu CDA, oliwkę magnezową itp. Nie były publikowane w żadnych szanujących się pismach naukowych, nie znajdziemy ich w PubMedzie, a jedynie na stronach zainteresowanych. Dokładnie to znalazłam takowe "badania" dwa.

 Jedno dotyczyło faktycznie kąpieli w magnezie, ale siarczanie magnezu (ten też jest stosowany do tych celów, choć chyba mniej popularny). Jeśli chodzi o wchłanianie przez skórę to możliwości tych substancji są porównywalne, więc przyjrzyjmy się temu badaniu. Uczestnikami było 19 pracowników firmy przeprowadzającej badanie. W zasadzie ciężko o bardziej nieobiektywne badanie :D Pracownicy Ci zażywali kąpieli w magnezie przez 7 dni, a w zasadzie to byli parzeni w roztworze magnezu, gdyż trwająca 12 minut kąpiel miała temperaturę 50-55 stopni Celsjusza, co daje już człowiekowi uczucie parzenia. Odpowiednia temperatura do kąpieli powinna mieć temperaturę zbliżoną do temperatury ciała, ewentualnie nieznacznie ją przekraczającą, jeśli ktoś lubi ciepłą kąpiel. Ciekawa jestem jakie uczucie daje to 55 stopni, ale niestety nawet termostat nie przewiduje takiej temperatury jako kąpielowej. Niewykluczone, że poparzona skóra faktycznie traciła swoje funkcje obronne i w pewnym stopniu przepuszczała magnez, ale i tak nie ufam badaniu przeprowadzanemu na pracownikach, bez grupy kontrolnej i bez zaślepienia (w obiektywnych badaniach uczestnicy, a nawet lekarze nie wiedzą co dany pacjent dostaje, aby wyeliminować efekt placebo).
Kolejne badanie dotyczyło oliwki magnezowej. Przeprowadził je, nie inaczej, producent tej oliwki na własnym produkcie. Niestety nie pochwalił się kim byli uczestnicy ;) Chwali się za to jakie to procentowe super przyrosty poziomu magnezu zaobserwował po 12 tygodniach jej stosowania. Badanie przeprowadził na 9! pacjentach, z czego jeden badania nie ukończył, u jednego poziom magnezu spadł, a pozostałych siedmiu zrobiło mu tą cudowną statystykę :D Jak łatwo się domyślić, o żadnym placebo, zaślepieniu, czy publikowaniu w rzetelnych źródłach nie było mowy.
Tak właśnie wygląda to szumnie brzmiące "działanie potwierdzone badaniami naukowymi".

Podsumowując, pamiętajcie, że człowiek to nie gąbka i nie chłonie wszystkiego w czym się go zanurzy. Gdyby było inaczej, to na podobnej zasadzie jak magnez, wchłanialibyśmy np. sód. I co wtedy? Kąpiel w wodzie morskiej podnosiłaby nam poziomu sodu we krwi? Ba, wręcz mogłaby się okazać zabójcza! Na szczęście nic takiego nie ma miejsca i możecie spokojnie wypoczywać nad morzem mocząc się bez obaw. A tych, którzy mają niedobory magnezu odsyłam do wpisu o tym, jak wybrać dobry magnez (doustny): klik Dobry magnez przyswaja się nawet w 90%, więc naprawdę nie ma na co narzekać. Czasami człowiek chcąc oszczędzić, tak naprawdę wyrzuca pieniądze w błoto.



Jak wybrać dobry magnez?

Magnez jest jednym z najczęściej sprzedawanych suplementów. Powinny go uzupełniać m.in. osoby narażone na stres, przemęczenie, kobiety w...



Magnez jest jednym z najczęściej sprzedawanych suplementów. Powinny go uzupełniać m.in. osoby narażone na stres, przemęczenie, kobiety w ciąży, zażywający leki moczopędne, tabletki hormonalne, pijący kawę czy palący papierosy. Gdyby dokładnie zagłębić się we wskazania, to praktycznie każdy z nas powinien go suplementować. Dlatego też apteczne szuflady aż pękają w szwach od najróżniejszych preparatów magnezu. Jednak nie wszystkie warte są zakupu. Niektóre mogą zadziałać jedynie jako placebo i szkoda na nie nawet tych 5 zł, które kosztują.

Na co należy zwrócić uwagę, aby wybrać dobry magnez?

Po pierwsze, na formę soli w jakiej występuje. Mogą to być sole organiczne lub nieorganiczne. Te tańsze preparaty zawierają formy nieorganiczne magnezu, które mają znacznie niższą przyswajalność. Należą do nich tlenek magnezu, węglan magnezu, chlorek magnezu. Warto wiedzieć, że przyswajalność węglanu to tylko ok.30%, zaś tlenku sięga jedynie 4%. Tak więc jeśli chcemy kupić skuteczny preparat, to te formy raczej odradzam. Drugą opcją jaką mamy do wyboru są sole organiczne. Należą do nich m.in. asparginian, mleczan i cytrynian. Tu przyswajalność sięga 90%, więc na te preparaty warto zwrócić uwagę. Trzecią opcją jaką mamy do dyspozycji są chelaty magnezu. Jest to nowa forma, mocno reklamowana, w której pokładane są duże nadzieje, jednak tak naprawdę wymaga jeszcze dokładniejszych badań, by móc z całą pewnością ustawić ją w szeregu biodostępności magnezu. Na ten moment wiemy, że na pewno jest lepiej przyswajalna niż formy nieorganiczne, jednak prawdopodobnie słabiej niż cytrynian magnezu, który wydaje się jednak być wciąż najlepszą solą magnezu.

Po drugie, zawartość jonów magnezu. Tutaj należy uważać na chwyt, którym często posługują się producenci, a mianowicie podawanie na opakowaniu dużym literami ilości miligram całej soli, a nie jonów magnezu. Nas będzie interesować jedynie faktyczna zawartość jonów, która również powinna się znaleźć na opakowaniu, tylko, że czasem małym druczkiem (zwłaszcza jeśli producent nie ma się czym chwalić ;) ). Dobowe zapotrzebowanie na magnez dla osoby dorosłej to 300-400 mg. Szukamy więc magnezu, który ma stosunkowo dużą zawartość jonów magnezu na tabletkę, żeby nie trzeba było łykać ich na dobę nie wiadomo jak dużo.

Po trzecie, dodatek witaminy B6. Warto wybrać magnez z dodatkiem witaminy B6, gdyż zwiększa ona jego wchłanianie i transport do komórek organizmu.

Po czwarte, lek czy suplement. Zdecydowana większość preparatów magnezu dostępnych na rynku to suplementy diety. Można jednak kupić także magnez w formie leku i osobiście polecałabym taki. Dlaczego? Wtedy mamy pewność, że w tabletce faktycznie znajduje się deklarowana ilość jonów magnezu. W przypadku suplementów często zdarza się, że faktyczna zawartość składników odbiega od tej deklarowanej przez producenta. Więcej o tym czym różni się suplement od leku znajdziecie tutaj.

Po piąte, postać preparatu. Ma ona znaczenie zwłaszcza dla osób mających problemy z żołądkiem. W takim wypadku najlepsza będzie postać tabletek dojelitowych, które nie będą go podrażniać. Ma to też wpływ na wchłanialność, gdyż właśnie w jelicie cienkim jest ona największa. Jeśli ktoś źle toleruje magnez, warto też przyjrzeć się stosowanemu preparatowi pod kątem rodzaju soli- nieorganiczne dużo częściej wywołują dyskomfort i biegunki.

Mam nadzieję, że dzięki tym 5 prostym zasadom uda się Wam wybrać naprawdę dobry magnez. Pamiętajcie, żeby nie sugerować się reklamami w tv czy radiu, bo potrafią nieźle wprowadzić w błąd ;)

Jeśli ten artykuł okazał się pomocny, ładnie proszę o kliknięcie: lubię to :)