W poprzedniej części podałam Wam przykładowe zioła, które poprawiają płodność u mężczyzn. Teraz przychodzi czas na kobiety. W tym przypadku ...

Naturalne sposoby na zwiększenie płodności - cz.2 dla kobiet

8/19/2016 Unknown 2 Comments

W poprzedniej części podałam Wam przykładowe zioła, które poprawiają płodność u mężczyzn. Teraz przychodzi czas na kobiety. W tym przypadku sprawa jest bardziej skomplikowana, gdyż podłoże problemów z zajściem w ciąże jest bardziej zróżnicowane.


Czasem przyczyną jest zbyt wysoki poziom prolaktyny, czyli tzw. hiperprolaktynemia. Można ją niwelować za pomocą leków na receptę lub roślinnych, o których napiszę poniżej. Inną przyczyną może być zespół jajników policystycznych, czyli PCOS. Jest to choroba o podłożu hormonalnym, która jest stosunkowo powszechna, ale nie zawsze w porę diagnozowana. Do jej podstawowych objawów należą nieregularne, bolesne miesiączki, nadmierne owłosienie, nasilony trądzik. Rozchwianie hormonów przy PCOS prowadzi do braku owulacji, niedojrzewania pęcherzyków Graafa, co oznacza niepłodność u kobiety. Statystyki mówią, że ok.40% kobiet z PCOS jest niepłodnych. Wciąż nie poznano dokładnej przyczyny tego schorzenia. Innym problemem zdrowotnym, który często skutkuje trudnościami z zajściem w ciążę i jej utrzymaniem jest chora tarczyca. Tutaj również mamy do czynienia z trudnymi do wyregulowania hormonami. We wszystkich tych przypadkach, można, a nawet trzeba, udać się do dobrego lekarza i podjąć leczenie, które w wielu przypadkach okazuje się skuteczne. Ja zaś pokażę Wam czym to leczenie można dodatkowo wspomóc. Wszystkie kobiety starające się o dziecko zapraszam do zabawy w zielarki. A oto, co mamy do dyspozycji:


Naturalne sposoby na zwiększenie płodności u kobiet



Vitex agnus-castus - Niepokalanek pospolity

Ma zdolność zmniejszania wydzielania prolaktyny, a więc wskazany jest dla kobiet zmagających się z hiperprolaktynemią. Dodatkowo zwiększa poziom LH, a zmniejsza FSH. Jest to naprawdę wszechstronne zioło, gdyż może sprawdzić się także u kobiet mających problemy o podłożu tarczycowym. Dzieje się tak dlatego, że działa on hamująco na tyreoliberynę, czyli hormon uwalniający TSH, które zaś musi być utrzymywane na niskim poziomie, by umożliwić zajście w ciążę i utrzymanie jej np. chorym na chorobę Hashimoto. Dr Różański wspomina, że dobre efekty  w przypadku Hashimoto daje on w połączeniu z roślinami takimi jak: Sarsaparilla, Cyanotis arachnoides i Catalpa. Oczywiście terapię trzeba stosować długotrwale (miesiąc to minimum), by zobaczyć efekty. Jest jeszcze jeden haczyk- tylko duże dawki niepokalanka hamują prolaktynę, małe mogą dać wręcz przeciwny efekt.


Myo-inozytol

Tym razem nie mamy do czynienia z ziółkiem. Jest to jednak składnik suplementów (niestety tak rejestrowane są póki co jego preparaty), który wspomaga proces dojrzewania komórek jajowych. Wpływa on na reakcję komórek na insulinę, a insulinooporność i PCOS idą w parze i prawdopodobnie to właśnie insulina ma związek z powstawaniem tej choroby. To jednak, jak pisałam wcześniej, nie zostało jeszcze dokładnie wyjaśnione. Niemniej, przeprowadzono badania na kobietach z PCOS, którym podano myo-inozytol przez 3 cykle. Zaobserwowano, że u 61,7% z nich wystąpiła owulacja, a spośród nich 37,9% zaszło w ciążę. Jest to całkiem niezły wynik, więc taką suplementację warto rozważyć. Istnieją również całkiem świeże badania nad zastosowaniem myo-inozytolu od drugiej strony tzn. w globulkach. Tak zastosowany ma zwiększać ruchliwość plemników i tym samym ułatwiać zapłodnienie.


Wiesiołek i siemię lniane

Zebrałam je razem, gdyż mają one ten sam cel - poprawić jakość płodnego śluzu. W przypadku wiesiołka mamy dodatkowe zastrzeżenie, by stosować go tylko od początku cyklu do owulacji, gdyż może wywoływać mikroskurcze macicy i lepiej nie stosować go w ciąży.


Maca

Wspominałam już o tej roślinie w części poświęconej Panom, gdyż na nich ma ona bardziej potwierdzone działanie. Niemniej wskazana jest również dla kobiet. Prawdopodobnie zwiększa ona bowiem przeżywalność zarodków. Efekt ten zaobserwowano na razie u myszy- te którym podawano macę, miały więcej potomstwa. Działanie to nie zostało jeszcze w pełni potwierdzone, ani wyjaśnione, ale dla borykających się z poronieniami, jest to zawsze jakaś furtka.


Uwaga na hibiskus!

Hibiskus to bardzo popularny składnik herbat owocowych. Gdy kupujemy herbatkę owocową, niezależnie od wybranego smaku, zazwyczaj zawiera ona w swoim składzie hibiskus. Starające się o dziecko powinny jednak na nią uważać, gdyż istnieją doniesienia, że obniża płodność, może powodować poronienia, a nawet odnalazłam badanie (wprawdzie na razie tylko na szczurach, ale jednak), które wykazało, że spożywanie hibiskusa w ciąży przez matki ma wpływ na spadek płodności u ich potomstwa płci męskiej.


Uwaga na zieloną herbatę!

Jak bardzo ważny jest kwas foliowy, gdy planujemy starać się o potomstwo, myślę, że nie muszę nikogo przekonywać, ale warto zwrócić uwagę na jego "wroga", czyli zieloną herbatę. Pisałam już o tym tutaj , ale powtórzę raz jeszcze: zielona herbata powoduje spadek stężenia kwasu foliowego w organizmie, toteż lepiej powstrzymać się od jej spożywania w okresie starań o dziecko i ciąży.

2 komentarze:

  1. Dobrze wiedzieć, ale najgorszym wrogiem płodności u kobiet jest chyba WI-FI, które negatywnie działa na człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że można zadbać o takie rzeczy używając naturalnych metod. Organizm lubi naturalną medycynę. Po leki warto sięgać dopiero w ostateczności.

    OdpowiedzUsuń