Mogę już powiedzieć, że nasza wojna z ospą po miesiącu chorowania zbliża się ku końcowi. Wprawdzie Mały Człowiek jeszcze wciąż jest wys...

Moja walka z ospą u dzieci i rady jak to przetrwać

11/24/2016 Far Minka 5 Comments


Mogę już powiedzieć, że nasza wojna z ospą po miesiącu chorowania zbliża się ku końcowi. Wprawdzie Mały Człowiek jeszcze wciąż jest wysypany, ale krostki zmieniły się już w strupki, więc jesteśmy na ostatniej prostej. Starsza siostra, którą dopadło pierwszą, już całkiem zdrowa. Dlatego też mogę trochę podsumować to, czego można się spodziewać przy wiatrówce i jak sobie z nią radzić. Przede wszystkim jak walczyć z wysypką i swędzeniem, a czego unikać.

Co warto wiedzieć o ospie?


Ospa wietrzna jest chorobą mocno zakaźną, wirusową, a wirusy przenoszą się drogą kropelkową. Wystarczy więc przebywanie w tym samym pomieszczeniu, wspólna zabawa itp. by się zarazić. Chory zaraża już na 2-3 dni przed wystąpieniem pierwszych objawów. Nie zaraża już, gdy na skórze pozostają tylko zaschnięte strupki. Niemniej nawet po chorobie trzeba na dziecko uważać, bo po ospie następuje dołek immunologiczny i przez 2-3 miesiące może ono mieć osłabioną odporność. Nie polecam również organizowania ospa-party, żeby mieć już to z głowy. Pamiętajmy, że ospa może powodować powikłania w postaci np. zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych czy zapalenia płuc.

Jakie są etapy choroby?


Na początku może wystąpić gorączka i ogólne złe samopoczucie, potem pojawiają się charakterystyczne pęcherzyki wypełnione płynem. Kolejność może też być odwrotna, bo u nas najpierw były krostki, a dopiero potem podwyższona temperatura. Krostki mogą być swędzące (a wręcz z reguły są), ale Starsza Siostra zaprzeczyła regule i nic ją nie swędziało. Młody Człowiek nie miał już tyle szczęścia...
Potem następuje kolejny etap, czyli mega wysyp. To też nie reguła, bo u niektórych kończy się na kilku krostkach. My nie mieliśmy tyle szczęścia i oboje solidnie zsypało. Trzeba liczyć się z tym, że pęcherzyki pojawiają się też na błonach śluzowych, w uszach, na skórze głowy, a nawet na narządach płciowych. Zero litości. Są wszędzie.
Mniej więcej w tym samym czasie następuje załamanie. Nie choroby, matki ;) Ja zaczęłam panikować i za jednym i za drugim razem. Za pierwszym, bo jedna krostka się paprała, wyglądała naprawdę brzydko i wystraszyłam się powikłań w postaci nadkażenia bakteryjnego. Za drugim razem dla odmiany wyszły bolesne duże węzły chłonne i pęcherzyki na powiece przy oku. Za pierwszym razem oczywiście trafiłam w długi weekend, bo jakże by mogło być inaczej... Za drugim... również w weekend. Jak dzieci chorują to zawsze jest weekend :P I tu opowiem Wam jaką pomoc otrzymaliśmy.


Ospa a służba zdrowia


Długi weekend, ospa zdiagnozowana samodzielnie i ta paskudna wielka boląca i paprząca się krosta. Doszłam do wniosku, że jednak potrzeba konsultacji lekarza i jakiegoś antybiotyku do zastosowania miejscowo. Udaliśmy się na Pogotowie, bo w moim mieście niestety coś takiego jak pomóc doraźna w przychodni nie istnieje. Pani doktor rzuciła okiem na moją córkę, po czym ochrzaniła mnie, że nie zaszczepiłam jej na ospę (szczepionka nieobowiązkowa wg kalendarza szczepień, płatna), wtedy nie miałabym problemu. Teraz ona musi zgłosić do sanepidu zachorowanie na chorobę zakaźną, a w dodatku ona pozaraża tutaj wszystkich i po co w ogóle przyjechaliśmy. Moich próśb o spojrzenie na felerną krostę nie wysłuchała, powiedziała, że z powikłaniami to do swojego lekarza do przychodni, zaleciła smarować pudrem płynnym i po minucie zakończyła wizytę. Walczyłam więc dalej swoimi sposobami, a po weekendzie zadzwoniłam do przychodni. Nie wybierałam się już z dzieckiem, bo raz ,że mojego mi było szkoda ciągnąć, gdyby miała nastąpić powtórka z rozrywki, a dwa, że pozarażałaby inne dzieci i w ogóle pół przychodni, bo gabinet pediatry jest tuż obok rejestracji. Słusznie zrobiłam, bo jedyne co mi polecono to nie co innego jak... puder płynny. Na tym zakończyłam współpracę z miejscowymi lekarzami i przy wątpliwościach, gdy Mały Człowiek zachorował zwróciłam się po konsultację online do koleżanki- pediatry (dzięki Asia :* ). Po tych przejściach naprawdę ciężko się dziwić, że mamy szukają odpowiedzi na pytanie "jak leczyć dzieci?" w internecie. Nie twierdzę oczywiście, że nie należy odwiedzać lekarza i lepiej leczyć się samemu. Bynajmniej nic takiego Wam nie radzę. Ale jestem też daleka od bezgranicznego zaufania lekarzom.


Jak walczyć z ospą?


Lekarze zalecili nam zgodnie puder płynny i tyle. Czy faktycznie to najlepsze i jedyne wyjście? Nie, nie i jeszcze raz nie. Puder płynny był stosowany za dawnych czasów, mniej więcej wtedy gdy my, rodzice, przechodziliśmy ospę. Ma on swoje plusy, bo zasusza pęcherzyki i za sprawą dodatku benzokainy i mentholu uśmierza swędzenie. Nie jest jednak lekiem idealnym. Jego wadą jest to, że zakleja zmiany, uniemożliwia ich dokładne oczyszczenie i stwarza idealne środowisko do rozwoju bakterii, co może prowadzić do powikłań. Będący bardziej na bieżąco lekarze o tym wiedzą. Kupiłam ten nieszczęsny polecany puder, ale stosowałam go tylko na początku na największe napuchnięte pęcherze na noc, żeby zapobiec drapaniu, bo Mały Człowiek źle znosił Fenistil. Skoro już jestem przy Fenistilu, to właśnie Fenistil w kropelkach działa przeciwświądowo i można się nim wspomagać, żeby dziecko się nie drapało. Warto również pamiętać o dokładnym obcięciu paznokietków.


Co jeszcze możemy zrobić?


- ubierać dziecko przewiewnie

- kąpać
Panuje mit, że w trakcie ospy się nie kąpie. Szkodliwy mit, bo higiena jest ważna żeby uniknąć zakażeń. Kąpiel nie powinna być zbyt długa, trzeba myć i wycierać delikatnie, ale nie trzeba z niej rezygnować. 

- kąpać w nadmanganianie potasu
Fioletowe kryształki dostępne w aptekach wrzuca się do wanny do uzyskania jasnoróżowego odcienia wody. Nie przesadźcie z ilością, bo dziecko Wam zbrązowieje ;)

- odkażać pęcherzyki Octeniseptem
To było moje główne oręże w walce. Na szczęście nie szczypie, więc dzieci chętnie poddawały się zabiegom. Starałam się odkażać conajmniej 2 razy dziennie, a u Małego Człowieka zmiany pod pieluszką traktuję Octeniseptem przy każdym przewijaniu, bo są one najbardziej narażone na bakterie. Zakupiłam do tego po 100szt. gazików na łebka i psikamy.

- fiolet gencjanowy, czyli pyoctanina
Osobiście nie stosowałam, ale nie znalazłam informacji, by był przeciwwskazany. Warto zakupić wodny roztwór gencjany, jeśli dziecko ma zmiany w buzi. Przy stosowaniu na skórę trzeba liczyć się ze stratami w odzieży- farbuje na fioletowo. 

- na gorączkę stosujemy TYLKO paracetamol
Pisałam już kiedyś o tym tutaj, że ibuprofen jest przeciwwskazany przy ospie. O aspirynie, o której powiedziała mi lekarka na pogotowiu, nawet nie wspominam, bo oczywiste, że jej nie stosujemy u dzieci nigdy, niezależnie od przyczyny gorączki.

Nasza walka ma się ku końcowi, chociaż skóra Małego Człowieka wymaga jeszcze zabiegów i nie wygląda zbyt ładnie, ale kryzys już za nami i śpię spokojniej. Mam nadzieję, że moje rady pomogą Wam przejść bezpiecznie przez ospę wietrzną, zwłaszcza jeśli spotkacie się z tak "dobrą" opieką zdrowotną, z jaką ja miałam wątpliwą przyjemność.

Trzymajcie się zdrowo i nie wysypkowo
Far Minka

5 komentarzy:

  1. Super! Dzieki za rady na pewno sie przydadza! Ja jeszcze slyszalam ze mozna podac dziecku doustnie na samym poczatku choroby, lek ktory glownie dziala na opryszczke ale lagodzi doleglieosci ospy, chyba acyklovir jakos tak, nie pamietam dokladnie. W anglii jeszcze stosuje sie na opryszczke syrop z typu "uspakajajacych" aby swedzenie bylo mniej dokuczliwe. Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, ale oba te leki są na receptę i o ich podaniu musi już zdecydować lekarz :)

      Usuń
  2. Moje dzieci przechodziły ospę w rożnym wieku i niestety najgorzej znoszą te chorobę najmłodsze dzieci (niemowlęta). Na pewno czekają rodziców bezsenne noce. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przechodziłam ospę w wieku 18 lat, bardzo bardzo ciężko... dlatego właśnie wolałabym, aby moje dziecko przechorowało ją wcześniej. Dzięki za rady, nie wpadłabym na to, żeby dziecko z ospą kąpać w nadmanganianie potasu czy psikać octaniseptem. Muszę to zapamiętać

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nie polecam pudru. Podejrzewam, że właśnie przez ten puder (chociaż ekspertem nie jestem) nie wygoiło nam się kilka krostek i po dwóch tygodniach po zakończeniu ospy u mojego malucha trafiliśmy do szpitala z powikłaniami - opryszczką na całym ciele. Dlatego jak dla mnie fiolet, nadmanganian potasu, octenisept - wtedy się pięknie wszystko goi. Po pudrze niestety się "ślimaczy". A w szpitalu pamiętam do dziś (chociaż było to 3 lata temu) pretensje pani doktor, że o 1:00 w nocy musiała wstać i przyjąć dziecko na oddział.

    OdpowiedzUsuń