Niedawno koleżanka zapytała mnie, czy słyszałam o chlorofilu w płynie. Zabrzmiało dość dziwacznie i podejrzanie, ale nigdy wcześniej o nim...

Słońce w płynie, czyli jak wykorzystać pseudonaukowy bełkot, żeby zarobić

7/16/2016 Far Minka 1 Comments


Niedawno koleżanka zapytała mnie, czy słyszałam o chlorofilu w płynie. Zabrzmiało dość dziwacznie i podejrzanie, ale nigdy wcześniej o nim nie słyszałam, więc z ciekawością zapytałam wujka Google, co o tym sądzi. To co wyczytałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Rozumiem, propaganda musi być, do tego trochę pseudonaukowych faktów i nowy alternatywny biznes świetnie się kręci. Eko jest w modzie, więc raz napisana bzdura potem w błyskawicznym tempie rozchodzi się po internecie i sukces gotowy. Niemniej to, co wyczytałam o chlorofilu sprawiło, że najpierw kilka minut się pośmiałam, a potem stwierdziłam, że ktoś musi wreszcie te bzdury sprostować, bo dorównują tym na temat lewoskrętnej witaminy C, o której kiedyś pisałam (tutaj).




Mity na temat chlorofilu

 MIT NR 1


"Chlorofil to płynna energia słoneczna, kąpiel słoneczna dla naszych organów wewnętrznych. Niezbędny jest dla osób, które otrzymują mało światła słonecznego np. pracowników biur, mieszkańców dużych miast."

No błagam... Od kiedy to nasze organy wewnętrzne potrzebują słońca? W jaki pozytywny sposób niby miałoby ono na nie działać? Mamy ponaświetlać sobie wątrobę, serce czy może nerki? Co będzie najlepsze? Skoro tak lubimy naturę, to pamiętajmy, że natura nie przewidziała żadnych otworów w naszym ciele, które miałyby pozwalać docierać słońcu do naszych narządów. Najwyraźniej nie było takiej potrzeby.

Co się zaś tyczy samej energii słonecznej, możemy dalej wyczytać, że "chlorofil jest magazynem mocy słonecznej", a nawet, że "przechowuje energię słoneczną, która daje nam mądrość i miłość". Mądrości i miłości nie będę nawet komentować, bo zakrawa to na jakąś nową sektę, ale zastanówmy się nad samą energią. Zapewne wszyscy pamiętają ze szkoły, że chlorofil jest zielonym barwnikiem roślinnym, który bierze udział w fotosyntezie. Tak więc niezaprzeczalnie ma coś wspólnego z energią, bo dzięki niemu rośliny wytwarzają sobie energię do wzrostu. Nie jest on jednak jej magazynem, nie przenosi jej i nie oddaje temu, kto go zje bądź wypije.  Fotosynteza jest tak naprawdę skomplikowanym procesem, ale dla zobrazowania znalazłam taki w miarę prosty schemat tego etapu, w którym bierze udział chlorofil.


źródło: e-biotechnologia.pl


Wytwarzana energia to tak naprawdę ATP i NADPH, które jak widzicie na żadnym etapie nie trafiają do chlorofilu i nie są przez niego magazynowane. Nie ma więc co liczyć na to, że chlorofil dostarczy Wam energii słonecznej. No chyba, że ktoś liczy na to, że zajdzie mu w żołądku cały proces fotosyntezy, ale chyba nie muszę wyjaśniać, że nie ma takiej opcji? :P I lepiej nie robić sobie dziur w ciele na promienie słoneczne, żeby to sprawdzić ;)



MIT NR 2


Chlorofil jest żywą zieloną krwią roślin. Jego budowa jest niemal identyczna z cząsteczką hemoglobiny. A nawet,  pochłania żelazo i zamienia się w ludzką krew.


Ech... Słyszałam o zamianach wody w wino czy krew, ale żeby chlorofil po wypiciu zmienił się w hemoglobinę niestety również trzeba by cudu. Czy mają niemal identyczną budowę? Popatrzcie:




 Jak widać, podstawowy pierścień faktycznie ma tą samą budowę, umożliwiającą łączenie metali, przy czym chlorofil posiada w centrum magnez,a hem żelazo, jednak nie jest to jedyna różnica między nimi. Różnią się również podstawnikami, co sprawia, że są to związki o całkowicie odmiennym działaniu i naprawdę NIE MAJĄ zdolności przechodzenia z jednego w drugi w ludzkim żołądku.


MIT NR 3


Chlorofil poprawia utlenowanie organizmu. Ma ogromną zdolność łączenia się z tlenem. Gdziekolwiek znajdzie się w Twoim organizmie, zawsze ciągnie za sobą tlen.

Chlorofil i tlen mają ze sobą coś wspólnego - fotosyntezę. Wiemy, że przeprowadzenie fotosyntezy w żołądku nie jest możliwe, więc w ten sposób na pewno chlorofil nie dostarczy nam tlenu. Ma również mieć podobne do hemoglobiny właściwości wiązania tlenu, ze względu na podobną budowę. Tutaj jednak również wystarczyła drobna różnica, by wszystko zepsuć. Żelazo w hemie ma zdolność wiązania się jeszcze z dwoma ligandami i w ten sposób przyłącza tlen. Magnez w chlorofilu jest zaś związany dwoma wiązaniami i więcej ich nie potrafi utworzyć. Dlatego też nie ma mowy o przyłączeniu tlenu i ciągnięciu go za sobą. Pomijając to wszystko, to od kiedy to tlen wchłaniany jest w przewodzie pokarmowym? Całe życie byłam przekonana, że za wymianę gazową i dostarczanie tlenu odpowiadają płuca... Chlorofil nie poprawi więc utlenowania organizmu.


MIT NR 4


Chlorofil a bakterie probiotyczne

„Dobre” bądź aerobowe bakterie rozwijają się w obecności tlenu i potrzebują go do stałego wzrostu i przetrwania. Dlatego, jeśli nie mamy wystarczającej ilości tlenu w komórkach, kontrolę przejmują „złe” bakterie, które zaczynają się rozmnażać, co prowadzi do licznych infekcji i chorób. Te patogenne drobnoustroje są beztlenowe i nie tolerują tlenu w formie gazowej.  Uważa się, że przewaga beztlenowych bakterii w naszych jelitach jest jedną z głównych przyczyn wszystkich chorób. Tam gdzie jest chlorofil, nie rozwinie się choroba bakteryjna.

Chlorofil nie dostarcza do jelit tlenu w formie gazowej i w zasadzie to, co napisałam wcześniej wystarczyłoby, by obalić ten tekst, jednak nie sposób przemilczeć wypisanych tu głupot, przeinaczonych tak by pasowały do nowej teorii. Zastanówmy się więc jakie to są "dobre" bakterie jelitowe, czyli probiotyczne? Otóż należą do nich bakterie BEZTLENOWE, czyli sytuacja wygląda dokładnie na odwrót- "dobre" bakterie to bakterie beztlenowe, podczas gdy patogenne są w większości bakteriami tlenowymi (choć i beztlenowce też mogą być patogenami). Tak więc od której strony by na to nie patrzeć, to teoria ta zupełnie nie ma sensu.


MIT NR 5


Liczne badania naukowe wskazują, że chlorofil  jest w stanie przyczynić się do złagodzenia objawów niemal każdej choroby.

 Nie wiem gdzie autor tych rewelacji znalazł te liczne badania, gdyż przeszukałam badania dotyczące chlorofilu i niestety zdecydowana większość dotyczy tylko roślin, a nie jego zastosowania u ludzi. Nie ma ani słowa o potwierdzeniu wszystkich tych deklarowanych  magicznych właściwości u ludzi, a nawet zwierząt. Jedyne sensowne badania na tematu chlorofilu i jego pochodnej- chlorofiliny toczą się w kontekście zapobiegania nowotworom. I w tym wypadku muszę przyznać, że wyniki wyglądają naprawdę obiecująco, choć za wcześnie by wyrokować, że będą naprawdę skuteczne u ludzi. Niemniej temat zainteresował mnie na tyle, że poświęcę temu wkrótce osobny wpis.


 MIT NR 6


Chlorofil w płynie jest bogatym źródłem magnezu.

Niestety, gdy spojrzycie na skład chlorofilu w płynie, znajdziecie chlorofilinę miedziową, czyli rozpuszczalną formę chlorofilu, w której atom magnezu został zastąpiony atomem miedzi. Tak więc źródłem magnezu chlorofil w płynie nie jest wcale...


Podsumowując, wszystkie mądrze brzmiące teorie na temat chlorofilu są niestety pseudonaukowym bełkotem stworzonym, by sprzedać nowy suplement zwany "chlorofilem w płynie", a wraz z nim inne reklamowane jako bogate źródło chlorofilu, czyli spirulinę, chlorellę czy zielony jęczmień. Warto zdawać sobie sprawę z tego, że chlorofil nie sprawi, że Wasz organizm będzie dotleniony, nie doda energii, ani nie ochroni przed infekcjami bakteryjnymi. Mit uznaję za obalony i mam nadzieję, że się ze mną zgadzacie.


P.S. Uff muszę przyznać, że trochę się napracowałam nad tym wpisem, więc jeśli Wam się podoba i uważacie, że obalanie krążących mitów  o super-magicznych-suplementach jest przydatne, to będzie mi miło, jeśli docenicie moją pracę dając "lubię to" lub udostępniając ten wpis :)

1 komentarz:

  1. Świetne :) Ja uwielbiam takie wynalazki. Ostatnio się tak ubawiłam przy płytce Tesli :)

    OdpowiedzUsuń